Jakże mógłbym żyć w tym mieszkaniu wiatrów?

Jakże mógłbym żyć w tym mieszkaniu wiatrów? Wiatr wstrząsa moim łożem, w wietrze ginie mój krzyk. Wiatr gasi mój ogień, pokrywa moją miłość. Wiatr odziera liście z moich drzew i smuży się jak ciemne włosy nad wodami. Wiatr spędza konie na dół z górskich zboczy. Wiatr zmaga się z chmurą niosącą burzę i zwycięża. Wiatr … Czytaj dalej


Artur Lundkvist

Skalane złoto, złoto smoka

Skalane złoto, złoto smoka, ukryto w kamiennej twierdzy, górskim gnieździe, daleko od falujących pól i żywej wody. Jakby odlane z żelaza stoją cyprysy – najciemniejsze płomienie światła – na które nie ma wpływu żadna pora roku; a ludzie są bladzi jak lód, chociaż ubrani w ogień, o ciałach wypalonych, zdeptanych, jak ta spękana ziemia, którą … Czytaj dalej


Artur Lundkvist

Ostatni śnieg

Ostatni śnieg skrył się jak ptak we wrzosach i wiosna nadchodzi jak toczące się koło: len pięknej pogody owija się niebiesko wokół szprych. Szlaki wodne prowadzą wzrok we wszystkie zakątki nieba. Kwiaty jabłoni osypują się do studni przy wtórze krzyku ogiera, plama chmury w przestworzu zacienia kobiety na drodze, a czerwone kwiatki z leśnej polany wywołują … Czytaj dalej


Artur Lundkvist

Do –

JESTEM wulkanem, a ty jesteś ciemną nocą, w której będę płomieniał. Powinnaś być jak chłodne głebokie morze wokół mego skalnego brzegu. Dla mnie przyniesiesz niezwykłe rzeczy i złożysz je u moich stóp. Uniesiesz swoją pierś ku mojej, skradając się ku mnie pieszczotliwie, i będziesz szeptała słowa z samej głębi. Akiedy nadejdzie burza, kiedy owładnie nami … Czytaj dalej


Artur Lundkvist

Noca kocham kogoś

Nocą kocham kogoś, kogo nigdy nie mogę odnaleźć w dzień. Ma ona w oczach pożar, a we włosach burzę. Nosi cienką suknię usianą kwiatami dzikiej róży. Siedmioma wzgórzami otacza swoją dolinę. Uśmiecha się zawsze do lustra, którego nikt inny nie widzi. Jak kostka do gry – może ukazać jedno oko albo sześć. Jest żwirowym osypiskiem … Czytaj dalej


Artur Lundkvist