Praca

Może nas nigdy nie było, może nas wcale niema. Jest tylko wielka miłość i chlebna, szeroka ziemia. Nad nami, w niebie niebieskiem ktoś jasne słońce zapalił. Przez drogi wiejskie i miejskie przejdziemy cisi i mali. Przeminą nasze imiona w dniach nowych, jasnych i ciemnych. Młodsze, silniejsze ramiona podejmą trud nasz codzienny. Może zawilej, lub prościej, … Czytaj dalej


Edward Szymański

Westchnienie

Głód życia rękom nie da spocząć do wieczoru. W dzień blady krokom prędkim stopy ściska strach… o świcie znów na działkę roboczą wzdłuż torów idziemy bić podkłady umacniać przykrętki, między szyny żwir kłaść i piach. Uciec trudno przed ostrym lokomotyw śpiewem skądś i dokądś pędzącym bez nas i nie o nas… więdną nam w dłoniach … Czytaj dalej


Edward Szymański

List na torze

Nie wstrzymacie lokomotywy. Miazga ze mnie zostanie i krew. Piszę do was — za chwilę nieżywy — obok toru, gdzie znajdę kres. Gdy zadudni pociąg na moście, gdy ślepiami błyśnie o metr — wyciągnięty prosto, najprościej wszerz na szyny ułożę grzbiet. Krzyknę jeszcze przez mgnienie oka krzykiem strasznym, jak sama śmierć. Potem nicość, jak noc … Czytaj dalej


Edward Szymański

Ballada letnia

Nocą, nocą błękitną panienkom przy Morse‘ach i Juzach oczy gwiazdami kwitną, włosy rozchwiewa burza. Dzień złoty rozwija sztandar nad czarną budką dróżnika. Wiatr gwiżdże po brankardach, po drutach śpiewa muzyka… …wszystko jest niby tak samo: lato, i służba, i człowiek — a przecież do nieba bramą odjeżdża młodość i zdrowie… …dni odfruwają pachnące wciąż krótsze, … Czytaj dalej


Edward Szymański

Kolejarze

Naprzeciw dniom i nocom trudom zwyczajnym naprzeciw pod ciężkim tłokiem serca pracuje parą pierś, aż kiedyś w oczy zmęczone czerwonym sygnałem zaświeci ostatni przystanek — śmierć. Rano słońce na szyny sypie iskrami ze złota. Wieczorem kwitną nad linją srebrzyste kwiaty lamp. W ciągłych wyjazdach w nieznane, w ciągłych w nieznane powrotach jest wielka prawda o … Czytaj dalej


Edward Szymański