W pełnym słońcu

Sta­nę­łam w peł­nym słoń­cu — w po­wo­dzi pro­mie­ni, Roz­grza­nych do bia­ło­ści, za­nu­rzo­na pra­wie Po pas — w pach­ną­cej, świe­żej, ży­wio­ło­wej tra­wie, Zry­wa­jąc sno­py kwia­tów, błysz­czą­cych w zie­le­ni. Nie wzię­łam ka­pe­lu­sza na me zło­te wło­sy, Bo nie lę­kam się świa­tła — niech mi pali lice — Nie mru­żąc rzęs, pod­nio­słam me ja­sne źre­ni­ce Pro­sto w twarz … Czytaj dalej


Zofia Nałkowska