Twoja ocena

Ballada o dwudziestu dwoch mordercach

Dwudziestu dwóch morderców zawiśnie w Norymberdze mimo, że każdy z tych morderców miał dobrotliwe serce: jeden zbierał kwiatki drugi miłował dziatki trzeci narty uwielbiał czwarty łapał motyle piąty piosenki śpiewał szósty lubiał wycieczki siódmy miał żonę pobożną ósmy grał w piłkę nożną dziewiąty kochał cnotę dziesiąty rybki złote jedenasty ubogich wspierał dwunasty znaczki zbierał trzynasty … Czytaj dalej


Jan Brzechwa

Na straganie

Na stra­ga­nie w dzień tar­go­wy Ta­kie sły­szy się roz­mo­wy: „Może pan się o mnie oprze, Pan tak więd­nie, pa­nie ko­prze.” „Cóż się dzi­wić, mój szczy­pior­ku, Leżę tu­taj już od wtor­ku!” Rze­cze na to ka­la­rep­ka: „Spójrz na rze­pę – ta jest krzep­ka!” Groch po brzusz­ku rze­pę kle­pie: „Jak tam, rze­po? Co­raz le­piej?” „Dzię­ki, dzię­ki, pa­nie gro­chu, … Czytaj dalej


Jan Brzechwa

Samochwała

Samochwała w kącie stała I wciąż tak opowiadała: Zdolna jestem niesłychanie, Najpiękniejsze mam ubranie, Moja buzia tryska zdrowiem, Jak coś powiem, to już powiem, Jak odpowiem, to roztropnie, W szkole mam najlepsze stopnie, Śpiewam lepiej niż w operze, Świetnie jeżdżę na rowerze, Znakomicie muchy łapię, Wiem, gdzie Wisła jest na mapie, Jestem mądra, jestem zgrabna, … Czytaj dalej


Jan Brzechwa

Doba

Dwadzieścia cztery smutki, To zwykła nasza doba, I dzień jest nie za krótki, I noc się nam podoba. Deszcz pada nieustanny, I nudny, i nużący, Za oknem chodzą panny, Smucące się niechcący. Za oknem wieczór spływa Po dachach i po rynnach, I ciemność odpoczywa Bezpieczna i bezczynna. Usiądę sam za stołem, Zamyślę się wieczyście O … Czytaj dalej


Jan Brzechwa

A głupiemu radość

Wśród malarzy znam malarza, Słynną w kraju postać. Za swe dzieła, które stwarza, Miał nagrodę dostać. Mówią o nim, że to sława, Że jest w Związku czynny, Lecz nagrodę – rzecz ciekawa – Otrzymał kto inny. Czas uczynić już zdrowemu rozsądkowi zadość. Obiecanki malowanki, a głupiemu radość. Ciągle słyszę „peletony”, Więc mam troskę nową, Chodzę … Czytaj dalej


Jan Brzechwa

Jasne jak słońce

Gdy pełzną dwa zaskrońce, Z nich każdy ogon ma. To jasne jest jak słońce I jak dwa razy dwa. Gdy wierzgnąć kogoś koń chce, W tył wierzga, a nie w przód. To jasne jest jak słońce, To proste jest jak drut. Kij zawsze ma dwa końce, A sroka nogi dwie, To jasne jest jak słońce … Czytaj dalej


Jan Brzechwa

Bezsenność

Noc przypływa południową aleją I prócz ludzi – nie zasmuca nikogo, Moje oczy niekochane maleją, Ale usnąć, ale zniknąć nie mogą. Pod znużoną, niepieszczoną powieką Mętne dale zamierają i giną; To do ciebie tak daleko, daleko, Moja rzewna, moja dziwna Alino. Czemu wszystko we mnie milknie i blednie, Zanim jeszcze serce niemoc swą wyzna? Co … Czytaj dalej


Jan Brzechwa

Przygody Pchły szachrajki

Chce­cie baj­ki? Oto baj­ka: Była so­bie Pchła Szachrajka. Nie­sły­cha­na rzecz po pro­stu, By ktoś tak mar­ne­go wzro­stu I nędz­ne­go pchle­go rodu Mógł wy­czy­niać bez po­wo­du Ta­kie pso­ty i gał­gań­stwa, Jak pchła owa, pro­szę pań­stwa. Mia­ła do­mek na przed­mie­ściu Po oj­czy­mie czy po te­ściu, Dom zło­żo­ny z trzech pię­te­rek I po­ko­jów cały sze­reg. Więc sa­lo­nik i sy­pial­nię, … Czytaj dalej


Jan Brzechwa