Bocianie gniazda

Richard Wilbur

Na samym krańcu pola wzniosłe drzewa stały,
Które w czas letniej burzy płynąć się zdawały

Jak flota galeonów prosto w naszą stronę
Poprzez wzburzony przestwór trawy pomierzwionej,

W pełnym ożaglowaniu, aż do czubka żagli
Czerpiąc przyjemność z tego jak je wicher nagli,

Lecz dziś, gdy liście spadły, to już nie okręty,
Chociaż ich kształt z daleka mógłby zostać wzięty

Za gęstwę nagich masztów w zimowej przystani,
Wśród których widać teraz zarys gniazd bocianich.

tłumaczenie Janusz Solarz

Twoja ocena
Richard Wilbur

Wiersze popularnych poetów

Ciało

Czyny kalekie zmienione w rzeczy rosną milczeniem pod niebem płaskiem, które zgaszone jest trupim blaskiem pod nim stygnącej sprawy człowieczej. Czyny, spomiędzy których nikt jasny, bo nieświadome za sobą wloką…

Czekając z założonymi

Do bukietu dorwij jeszcze pokrzywę; koniecznie gołymi rękami. Tak, jak kroisz chleb, tnij zaraz nad granicą korzeni. Poparz sobie palce, zarumień przeguby. Przecież każdy pojedynczy ślad jest przezroczem z dawnego…

Prima Aprilis

Boki zrywać, panowie… Uczta prawdziwa, panowie… Spojrzałem, panowie mili gdy gazeciarz pismo mi dawał wiedziałem – prima aprilis więc na kawale – kawał… Z nagłówków chichotał nonsens – ze szpalt…