RZUTY SZARPNIĘĆ

Kłaki suchego, włóknistego kurzu wymiatane z kątów lodowca czterech ścian Są stałym omamem nieprzechodnich kłącz tamtego, sprzed otchłannej Bruzdy, życia, kręcącego się w kółko wokół najbardziej przyziemnych, Garbowanych podmuchami spraw, który utknięty w kącie źrenicy niczym nit Powraca, jak spichlerz na tyłach peronu, i krąży po orbicie przegubu, wysysając Z resztek przytomności korodowany tlenem szpik. … Czytaj dalej


Maciej Melecki

NIC TYLKO POTEM

W ciemnym, zamarzniętym śniegu, właściwie jego resztkach, na skraju Wyleniałego trawnika, już po zmroku, już zaraz, jeszcze nie wtedy, jakby dotąd, Nie potem, choć właściwie nie tak, czyli już nigdy, na koniec lat, jak w stogu Porzucony bat, na początku stałego przesilenia błędnika, w zawierusze Nie większej od ziemi, już w pół kroku, nieodwrócony, przepołowiony, … Czytaj dalej


Maciej Melecki

KĄT PĘTLI

Podnosi się rdzawa śluza, cisza jest porzuconym rzeszotem na dnie rzecznego mułu, Zgiełk usterką bocznego lusterka. Płynna tego wymiana ulega zakrzepnięciu, w Krze jest uwięzła Marzanna, uchyla się rąbek pata, i wszystko zaczyna pylić jakby Innym pulsem, byśmy mogli być mniej widoczni dla ostrych poprzeczek przyszłych Dni. Wychyl się tylko w dal, i już nigdy … Czytaj dalej


Maciej Melecki