Wschód słońca

Ja­kieś się na­bo­żeń­stwo w gó­rach uro­czy­ste Go­tu­je, szme­ry bie­gną ci­che po­przez wrzo­sy, Jo­dła z mgły noc­nej cze­sze roz­ple­cio­ne kosy I wy­ła­nia wierz­cho­łek nad opa­ry mgli­ste. Noc pierz­cha, świ­tu bły­ski peł­za­ją fa­li­ste Po szczy­tach, uci­sza­jąc noc­nych świersz­czów gło­sy, Mchy i tra­wy się myją w szkla­nych kro­plach rosy, By do chra­mu przy­ro­dy wejść świą­tecz­nie czy­ste. Cud się … Czytaj dalej


Józef Kościelski