Wizyta

Archibald Randolph Ammons

Do mnie nie jest daleko
możesz przypłynąć łódką stając
w chłodzie cienia i tańczących mgieł
albo zejść na brzeg
wypocząć, przyjrzeć się listowiu

pogawędzić z ptakami i zielem
chylącym się ku wodzie; wioślarza zgódź
dorosłego, nie starca, i łódź
wąską jak canoe; (lepszy
byłby niemowa, tyle samo

weźmie, a przywoła
refleksy na rzece i ciszę pod listowiem)
bagażu nie bierz: książkę, jakiś sznurek
w przełomach rzeka mięśnieje od pstrągów
i liścia bobkowego

nie zbraknie na suty odwieczerz:
jeśli wyruszysz rano, przybędziesz
trzeciego dnia w pełnym blasku
wieczoru; zejdę po ciebie
na przystań

(wioślarzowi mów, aby mnie wyglądał,
niemowy bystry wzrok mają i żadnych skłonności
do złudzeń) powitam cię domowym
winem i wierszem na twą cześć:
możesz też przybyć brzegiem

weź tedy prawy: mniej tam się sypie
kamieni i stromizna mniej stroma
wędrując nie przynaglaj siebie, wspinaczka
rozrzedza myśl i krew, a trzeba
naprzeciw rozmowie

położyć gęstwę milczenia
są pewne nowiny: znalazłem miesiąc temu
pięknie skręcony korzeń i w brzęczeniu owadów
nowy dźwięk: przybywaj.

tłumaczenie Grzegorz Musiał

Twoja ocena
Archibald Randolph Ammons

Wiersze popularnych poetów

Ostatni z zielonych

Gdy mówisz że naprawdę ładny dzieńA w kołnierz ci wilgotne niebo mżyZastanów się lepiejCzy zamek twój to nie domek z kartGdy myślisz że o cud otarłeś sięI nagle cud zapuszcza…

Tragarze

Tragarze. Pod moją stałą obserwacją. Idę za nimi zabezpieczając ślady. Tropiąc ich długie zaszyfrowane palce. Śmiertelne wełniane płaszcze z metalowymi guzikami nadawczo-odbiorczymi. Wchłaniam ich bezdomny aromat. Podziwiam nałóg dźwigania. Przechodzą…

Wiersz o podglądaniu

zbyt wielu ludzi w tym mieście ma ciemne włosy, to takie polskie. mieszkanie na trzecim piętrze, drzwi pilnuje judasz, na klatce dzieci grają w kapsle. w każdą noc przed losowaniem…