Spalam się

Marta Mandziak

Rozdzieram czułość na kawałki jak
świeży chleb
miłość rozdzielam na porcje głodnym
rozdaję siebie
na części oddechy spojrzenia
nie jestem pewna
czy wystarczę
czy zostawiłam coś dla siebie

oboje zapomnieliśmy
że nie da się nakarmić do syta
swoimi ustami ciałem sercem
stanęliśmy w cieniu naszej jedności
mimo obfitości
pożera nas głód
przerażenie

Coraz częściej słyszę te głosy
kochanie wołają mnie
promienie słońca
nie potrafię Cię zabrać ze sobą
ale nie chcę Cię tu zostawić
więc spalam się w cieniu
powoli

Twoja ocena
Marta Mandziak

Wiersze popularnych poetów

Może

Może zostanie mi jeszcze wyblakła jak wiersz nadaremny fotografia. Ostatnie rozstanie niebo deszczem rozegra na bębnach. I dzień stanie dzień stanie dzień stanie w twojej szarej wyblakłej sukience w fotografii…

krótka historia cienia

Pocałował ją tak, jakby chciał aresztować – dała mu byle jaką odpowiedź. Miał nadzieję, że zamiast zasnąć z miejsca straci przytomność, wpadnie w niepowołane ręce, ale ona dzień spędziła w…

Miły kawałek

1. Bez gry wstępnej: wyszedłem do kuchni, by zjeść cztery kanapeczki, wypić kawę i zapalić papierosa. Podczas „posiłku” czytałem skandynawski kryminał o szwedzkim policjancie. Jeślibym musiał w tym momencie przyznać,…