Miłość na aucie

Bruno Jasieński

Było zło­te, let­nie rano w szu­mie kol­nych hek­sa­me­trów.
Auto szło po rów­nej szo­sie, zo­sta­wia­jąc w tyle kurz.
Zbi­ty licz­nik po­ka­zy­wał 160 ki­lo­me­trów.
Koło nas le­cia­ły pola roz­plu­ska­nych, żół­tych zbóż.
Koło nas le­cia­ły lasy, i za­ga­ja, i mo­kra­dła,
Ja­kaś łąka, ja­kaś rze­ka, ja­kaś w drze­wach skry­ta wieś.
Ja ob­ją­łem Pa­nią ręką, żeby Pani nie wy­pa­dła.
Wi­cher zdarł mi czap­kę z gło­wy i po po­lach po­niósł gdzieś.

Pani śmia­ła się ra­do­śnie bły­ska­wicz­nym tre­mo­lan­do,
Obry­zga­ny pani śmie­chem śmiał się zło­ty, let­ni dzień
I w dys­kret­nym cie­niu ron­da z żyt­nich kło­sów ogi­rian­dą
Na­sze usta się spo­tka­ły jesz­cze peł­ne świe­żych drgnień…

Może pani chcia­ła krzy­czeć? Świat osza­lał jak od wina…
Wiatr gwał­tow­ny bił w po­licz­ki, wiatr za­pie­rał w pier­siach dech.
Auto szło wa­riac­kim tem­pem 160 wiorst go­dzi­na.
Koło nas le­cia­ły pola, kępy drzew i czu­by strzech.

Twoja ocena
Bruno Jasieński

Wiersze popularnych poetów

Blizna

Jeśli nosisz w sobie ból Nie pomogą ci Utlenionej wody smak I gencjany łyk Bliznę masz Pomimo że zaleczył ranę lekarz czas I choćbyś bardzo chciał Za żadną cenę nie…

24 grudnia

Spacerując nocą po ulicach senni od czosnku, z wąsami od wina doszliśmy do domku przy działkach. Był ciężki od świateł. Srebrne renifery z Lidla jarzyły się w trawie jak kosmiczne…

Uczony oszust

Kabel spięty z lejem przy pomocy spinki więcej nam tłumaczy niż stateczny szczegół, niż uwaga artykułu, gdy pijany sięga. Łup panoszy brzemię. Niezbędne są wyniki. Kiedy wychodziłem, on zapuszczał tkanie. Dla…