Wiersz dla mojego ojca ( 2 )

Julia Szychowiak

Boję się o niego, jak kiedyś bałam się spojrzeć
w niebo, w którym teraz się przeglądam.
Słone i głośne jest wasze morze.

Mówił, że w niebie będzie parkiet dla tych,
co się tłoczą na ziemi. Zwierząt chłoniętych
przez ludzi, ludzi wsiąkniętych w zwierzęta.

Powietrze będzie pełne cienia i pokrzyw,
które pieką w gardła jak kolejny oddech.
Wasz czarny kot ostatni przebiegnie nam drogę.

Twoja ocena
Julia Szychowiak

Wiersze popularnych poetów

Przegwizdane

Żyję bardzo blisko wisły czasem jest mi źle Staje się to oczywiste jeśli myśli się Noszę buty od Syreny od Pruchnika płaszcz Do poduszki włączam radio tuż nad ranem Trochę charczy ale później mówi tak Tam gdzie głowy pełne whiskey straszy cygar jeż Żyje facet…

Epitafium Rzymowi

Ty, co Rzym wpośród Rzyma chcąc baczyć, pielgrzymie, A wżdy baczyć nie możesz w samym Rzyma Rzymie, Patrzaj na okrąg murów i w rum obrócone Teatra i kościoły, i słupy stłuczone: To są Rzym. Widzisz, jako miasta tak możnego I trup szczęścia poważność wypuszcza pierwszego….

My

My – rocznik powojenny otwarty na oścież – w pełnokomfortowym stanie swojego ciała czytamy Sartre’a i książki telefoniczne. Rozważamy uważnie wszelkie trzęsienia ziemi. My. Rocznik powojenny ze spokojnych doniczek. Wyprowadzony z bezspornych statystycznych wyliczeń. Niedosłyszany w hałasie początku. Cierpiący na bezsenność i do ćmy podobny….