Drugi oddech

Julia Szychowiak

Pomyślałam: gdyby mnie zastrzelono nagle,
nie zadałabym pytania o prawdę. Ale ona jest niepojęta.
Albo gdyby bili i całowali jednocześnie – dziewczynę,
siostrę, i pominęliby matkę, wtedy czułabym
jak wytrwale pracuje we mnie kilkadziesiąt kobiet.
I potem gdzieś przeczytałam: nie umierać. Żar był ten sam,
ale nie było już wiary.

Twoja ocena
Julia Szychowiak

Wiersze popularnych poetów

żywo

każda chwila ma swój własny nieregulaminowy sens dopełnienie gestu niby cerowanie ust lub chociaż czarną gmatwaninę wyciągniętych z marynarki ojca nitek wzajemnie się prowadzących na wierzchołek drzewa z którego być…

Na miejsce

Mieliśmy klatkę po myszkach, zacznę od końca: bardzo białe włosy dziadka, kominy i czaple nad nimi. Różne perspektywy. Pociągam za warkocz, palę ciemne, puste. W płucach mam ranek, rany na…

Elegia dla żydowskich miasteczek

Nie ma już w Polsce żydowskich miasteczek – Hrubieszów, Karczew, Brody, Falenica… Tam w szabat nie ujrzysz w oknach zapalonych świec, z drewnianych synagog nie dobiega śpiew. Szedłem przez cmentarz,…