Zdarzenie

Sylvia Plath

Jak te żywioły krzepną! —
Światło księżyca, kredowa skała
W której szczelinie leżymy
Plecami do siebie. Słyszę jak sowa
Krzyczy w zimnym kolorze indygo.
Groźne samogłoski wstępują w me serce.
Dziecko w białym łóżeczku przewraca się i wzdycha
Teraz otwiera szeroko usta.
Twarzyczkę ma wyrytą w bolesnym czerwonym drzewie.
A oto gwiazdy — twarde, nieustępliwe.
Jeden dotyk: pali i osłabia,
Nie widzę twych oczu.
Tam gdzie kwiat jabłoni mrozi noc,
Krążę wokoło
Utartym szlakiem dawnych błędów.
Miłość tu nie przybędzie.
Czarna przepaść odsłania się.
Na przeciwległym brzegu
Biała duszyczka, biały robaczek, daje znaki
Moje członki też mnie opuściły.
Kto rozczłonkował nas?
Mrok topnieje. Stykamy się jak kaleki.

tłumaczenie Teresa Truszkowska

Twoja ocena
Sylvia Plath

Wiersze popularnych poetów

Jezioro

Jezioro panieńskie, jezioro głębokie, Zarastaj sitowiem jak dawniej u brzegu, Igraj w południe z odbitym obłokiem Dla mnie, w dalekich krajach zniknionego. Twoja panienka jest dla mnie prawdziwa, W wielkim…

Tragarze cieni

Oni byli,ale teraz już ich nie ma. Nie została nawet po nich szklanka cienia. A żeglarze za zakrętem, gdzieś w oddali Nowa partię czarnych szachów rozgrywali. A ich meble, walizki,…

Sens

Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata. Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca. Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie. Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało. Co było niepojęte, będzie pojęte. A…