Gdy w pier­si twej zbu­dzi się iskra boża

Karol Irzykowski

Gdy w pier­si twej zbu­dzi się iskra boża
I w pło­mień się roz­dmu­cha, jak wscho­dzą­ca zo­rza,
Gdy w du­szy twej tę­sk­no­ta ci za­ję­czy
Za wszyst­kim, co ze słoń­ca i z tę­czy;
Je­że­li wte­dy ogniem tym wiel­ki i świę­ty
Za­pra­gniesz rzu­cić się w ży­cia od­mę­ty,
Z ży­wio­łem się pie­ścić, ra­mie­niem go pruć,
Każ­dą jego kro­plę przy so­bie czuć;
Je­śli do lu­dzi za­czniesz mó­wić, lecz tą nową,
Do­pie­ro te­raz ci wia­do­mą mową,
O któ­rej my­ślisz, że w tym wiel­kim tłu­mie
Każ­dy ją poj­mie, każ­dy ją zro­zu­mie;
Je­że­li za­czniesz mó­wić, jak­by oni sami
Byli czę­ścią cie­bie, two­imi my­śla­mi,
Jak do gwiazd mó­wisz, któ­re ma fir­ma­ment;
Wten­czas po­wie­dzą ci: to tyl­ko tem­pe­ra­ment!

Twoja ocena
Karol Irzykowski

Wiersze popularnych poetów

Panama smile

Zimowe słońce jest stare i przez to bardziej kosmiczne (metafory solarne są dla małych dziewczynek). W melancholijnej scenerii zimowej Lizbony poznajemy dobroduszną Pilar, jakby przyszła prosto z bliskowschodnich baśni (w Lizbonie? Aż mnie wylogowało na chwilę): być zjeżoną pięknością jak Denise z Belasco, albo chociaż…

Nie spaceruję nago

A mówią że nieładnie mieć myśli złe Trochę ich mam Zabierz sobie ile chcesz Za każdy błąd zapłaczę się Później łzy podgrzeję i Wyparują bóg wie gdzie Nie umiem już próbować sił One niech spróbują mnie Każda sobie weźmie część Gdy smutno mi pokruszę chleb…

O nas

Niebo zmalałe w łunie na ciebie i na mnie czeka jak kubek srebrny u studni albo o zmierzchu twa ręka. Gdy ognia porusza kaskiem błyszczącym i białym jak puzon, serce jak światło na maszcie w piersi kołysze się pustej. Modlimy się dłonie łącząc o pamięć…