Sosnowy

James Joyce

Byśmy leżeli
W sosnowym borze,
W cieniu głębokim,
W południa porze.

Słodko byłoby
Leżeć, całować,
W bór się sosnowy
Jak w kościół schować.

Twój pocałunek
Też byłby słodszy
A miękka burza
To twoje włosy.

Ach, odejdź ze mną
W południa porze,
Pójdźmy, by skryć się
W sosnowym borze.

tłumaczenie Maciej Słomczyński

Twoja ocena
James Joyce

Wiersze popularnych poetów

Nie ty to ktoś

Ty wilgotną dłonią bijesz każdy jęk A śmiejesz się jeżeli mówię nie Zakładasz że Nie ja to ktoś Ja wiem Żart Się kończy gdy dotykasz moich ud I pieścisz słowa wykłamane z nut Po których ja Zrzucam co mam Do dna Jest Zbyt blisko teraz…

Posyłam kwiaty

Posyłam kwiaty – niech powiedzą one To, czego usta nie mówią stęsknione! Co w serca mego zostanie skrytości Wiecznym oddźwiękiem żalu i miłości.   Posyłam kwiaty – niech kielichy skłonią I prószą srebrną rosą jak łezkami, Może uleci z ich najczystszą wonią Wyraz drżącymi szeptany…

Dyzio Marzyciel

Położył się Dyzio na łące, Przygląda się niebu błękitnemu I marzy: „Jaka szkoda, że te obłoczki płynące Nie są z waniliowego kremu… A te różowe – Że to nie lody malinowe… A te złociste, pierzaste – Że to nie stosy ciastek… I szkoda, że całe…