świstek. esej

Michał Płaczek

niebywałe: nie da się złożyć wiersza
z tych pasów, którymi przypięto mnie
do cuchnącego materaca na izbie wytrzeźwień,
ani z gęstej śliny, która (tak!) spłynęła mi
do ust ze słowami „pedalstwo jest
jak pedofilia, tylko wiek się różni”.
ale dałoby się coś ułożyć ze zgliszczy
szczątków kobiety, która spłonęła na tym łóżku
żywcem
niespełna pół roku później.

Twoja ocena
Michał Płaczek

Wiersze popularnych poetów

Groza na ekranie

Noc zamczysko. Upiorne cienie… Księżyc przez okno wlewa się strugą szeroką Gdzieś w oddali śpi znużone miasto Przez ponure komnaty wionie śmierci tchnienie Jakieś koszmarne widma po kątach się wloką…

durne

Durne marzenie o lekkich, cyfrowych tekstach w nieskończonej pamięci kindla – czemu znów mnie zawiodło? Wracam z zakupów w księgarni, pocę się pod kurtką z nubuku i wiem: będą bolały…

Zmierzch bezpowrotny

Różowieje o zmierzchu twój spłowiały liścik… Wóz turkocze za oknem. Może sen mój właśnie Tak odjeżdża w złą ciemność — śpiewnie i kolaśnie… W niebie — drobnych obłoków napuszysty wyścig!…