Rozkoszy skutek

Franciszek Dionizy Kniaźnin

Słod­ka nas mi­łość łech­ce z po­cząt­ku,
Póki nie doj­dzie do swe­go szcząt­ku;
I im kto bar­dziej kwa­pić się ze­chce,
Tym bar­dziej łech­ce.

Ale cóż po tym, gdy ta jej spra­wa
Żało­sny wry­chłe ko­niec po­da­wa?
A po sło­dy­czach, przy swo­im kre­sie,
Gorż­ko­ści nie­sie?

Z we­se­lem We­nus nam się na­wi­ja,
Ale na smut­ku jej ra­dość mija:
Przy­cho­dzi do nas z roz­ko­szą chut­nie,
Od­cho­dzi smut­nie.

Tak by­stry po­tok rzecz­nej po­wo­dzi,
Gdy więc ze swe­go źrzo­dła wy­cho­dzi,
Słod­ki nurt to­czy, nim się ochy­nie
W mor­skiej głę­bi­nie.

Sko­ro ją sło­ny oce­an zgar­nie,
Za­tra­ci w onym swój za­wód mar­nie;
I do­kąd rze­ka z po­śpie­chem wpa­da,
Tam sło­dycz stra­da.

Twoja ocena
Franciszek Dionizy Kniaźnin

Wiersze popularnych poetów

Abecadło

Abecadło z pieca spadło, O ziemię się hukło, Rozsypało się po kątach, Strasznie się potłukło: I — zgubiło kropeczkę, H — złamało kładeczkę, B — zbiło sobie brzuszki, A —…

Lustro ściany

dla Elżbiety Siweckiej Bardzo w sumie przyjemnie. Przerażenie pełznie i nie ma skocz, moje żabki. Żeby znosić siebie, trzeba mieć odpowiednie lustro, niewymownie dokładne, lecz kogo na nie stać? Kogo…

ONE

Różowe koty pojawiły się w marcu i trzeba je było „łapać”. Byliśmy posłuszni. Salowa mówiła, że to normalne w tym wieku. Aparat słuchowy piszczał jak krewetka. Ta druga kobieta bała…