Księżyc wyszedł

Lucjan Rydel

Księ­życ wy­szedł i pły­nie jak łódź po­zła­ca­na,
Nie­bo wisi nie­zmier­ne, bez­den­ne jak mo­rze,
Chmur lot­ny puch szy­bu­je przez ja­sne prze­stwo­rze
Sre­brząc się, jako mor­ska bia­ło­grzy­wa pia­na,

Nie­bo wisi nie­zmier­ne, bez­den­ne jak mo­rze,
Ta­try czer­nią się w dali, jak grzbiet Le­wia­ta­na —
Sre­brząc się, jako mor­ska bia­ło­grzy­wa pia­na,
Śnieg osiadł gra­ni­to­wy zrąb, co błę­kit po­rze.

Ta­try czer­nią się w dali, jak grzbiet Le­wia­ta­na,
Wi­chry po tur­niach w dzi­kim hu­czą roz­ho­wo­rze,
Śnieg osiadł gra­ni­to­wy zrąb, co błę­kit po­rze —
A w koło mgła, z mie­sięcz­nej po­świa­ty utka­na.

Wi­chry po tur­niach w dzi­kim hu­czą roz­ho­wo­rze,
Do­li­na leży ci­cha, snem za­cza­ro­wa­na,
A w koło mgła z mie­sięcz­nej po­świa­ty utka­na,
Jak­by rą­bek wzo­rzy­sty, co ocie­nia łoże.

Do­li­na leży ci­cha, snem za­cza­ro­wa­na,
Mil­czy las smu­kłych świer­ków o bro­da­tej ko­rze.
Jak­by rą­bek wzo­rzy­sty, co ocie­nia łoże,
W gó­rze, ciem­nych ga­łę­zi sieć wisi splą­ta­na.

Mil­czy las smu­kłych świer­ków o bro­da­tej ko­rze
Pa­proć kry­je świer­ko­wych ko­rze­ni ko­la­na,
W gó­rze ciem­nych ga­łę­zi sieć wisi splą­ta­na,
Mdłe pół­bla­ski, pół­cie­nie ma­ja­cze­ją w bo­rze.

Pa­proć kry­je świer­ko­wych ko­rze­ni ko­la­na,
W po­wie­trzu woń, lecz kwia­tów do­strzedz wzrok nie może,
Mdłe pół­bla­ski, pół­cie­nie ma­ja­cze­ją w bo­rze,
Księ­życ wy­szedł i pły­nie jak łódź po­zła­ca­na.

Twoja ocena
Lucjan Rydel

Wiersze popularnych poetów

Telefoniczna sekretarka

Liśćmi dławi się wiatr. Jesienny bębenek deszczu. Ostatni zbieg przebiega na moją stronę. Pukam w ciemność. Mokrą ręką popycham bramę. Klucz sojusznik wieczoru przekręca się w zamku. Czeka na mnie…

Prośba

O mój Aniele, ty rękę Daj! Przez łzy i mękę, Przez ciemny kraj, Do jasnych źródeł ty mnie doprowadź; Racz się zlitować! Serce me zwiędło jak marny Liść; Wśród nocy…

Zatopiona kopalnia

Miasto było piękne jak kopalnia węgla a okna? Okna były lampkami górników a tylko zamiast windy kosz nad moją głową kosz kwiatów się kołysał nie wiadomo skąd! Skąd róże? Skąd…