niechaj. wszystko jeszcze

Joanna Mueller

wciąż jeszcze nie wysnułam snu o zaniechaniu
a to jest gościnny żywioł. wszechobejmujący
wciąż potrafię zdjąć skrzętny paraliż
ze słów = kądziołków przędnych. i tkać:
o zanikaniu. o zapadaniu ciała
o bezwiednym umyśle i zwapnieniach mowy
kręć się kręć wrzeciono na długu tlenowym
wić się tobie wić. nie udręcz. lecz odrocz

wciąż zieloność. bez zdrewnień. w miękiszu łykowym
korzenię się głęboko. nie rozsiewam stwardnień
płożę się. i roszę. na ścielisku słańcowym
ze splątka rutyn i olśnień = włókno czesankowe
wciąż pełna dobrych życzeń: ziszczenia
ze zniszczeń. ze zbutwień = przebóstwienia
spotykana w przelotach. łowna czy chroniona?
światłolubna czy cienioznośna?

wciąż kiełkuję kiełkuję skoro mam kiełkować
szalona siewka w tańcu tropizmów i nutacji
oswajam anatomię sporów. szyfruję znamię zalążni
nie poddaję autonomii zakusom autotomii
pulsuję w wodniczkach tętniących. w pułapkach księżycowych
wbrew werbalnym werdyktom wrednych weredyków
w gęstwinach i przecinkach – wytyczam teren śpiewem
wciąż synkopując przeciągle trwałość tratowania

do chwili, kiedy tej chwili
tej kartki, woli, dłoni
nie przyjdzie mi zaniechać

Twoja ocena
Joanna Mueller

Wiersze popularnych poetów

Upalna niedziela

Las spokojnie czeka pełen wyższej dumy — Na nieuchronny kataklizm pierwszego upału Gdy w nietknięty aksamit spadną pierwsze tłumy Dotknięte bakcylem zielonego szału… Gdy lepkie słońce wszechwładnie do mieszkań się…

Powój

Niejedna wesoła piosenka, W wiosenne wieczory lub ranki, Wybiegła z tego okienka, Strojnego w białe firanki. I śmiechu srebrnego kaskada, Ach, nie raz! z owego sąsiada Spłynęła z okna sąsiada…

ŁADNY DZIEŃ

W parku biegacze, za nimi ślad węglowy w powietrzu z proszkiem do prania. Żaden kurwidołek: leśne stoisko z kawą i Grześkami. Na piaszczystej wydmie kilka zgrabnych szyszek. Biało między drzewami,…