Sobotni wieczór

August Strinberg

Wiatr odpoczywa, zatoka jak lustro odbija,
młyn zasypia, żeglarz swój żagiel zwija.
Woły wypuszczono na zielone pastwisko,
wszyscy się szykują, dzień odpoczynku blisko.

Przeloty słonki ciągną się ponad lasem,
parobek przy stodole śpiewa ciągłym basem,
ganek zamieciony, rabaty kwiatowe podlane,
ogród zagrabiony, krzaki bzu przebrane.

Na rabatach leży dziecinna lalka porzucona
pod wielobarwnymi tulipanów dzwonach.
W trawie piłka potoczyła się i ukryła,
w beczce z wodą trąbka do grania zatopiła.

Zielone bramy są już teraz niedostępne,
zamki zamknięte, zasuwy zatrzaśnięte,
pani idzie sama, ostatnie światło za nią gaśnie,
a wkrótce cały dom pogrąża się we śnie.

Ciepła czerwcowa noc drzemie spokojna
i w ciszy stoi wysłużona ogrodowa altana,
przy nadbrzeżu drze się jeszcze morze, ale
to tylko tygodniowych sztormów martwe fale.

tłumaczenie Ryszard Mierzejewski

Twoja ocena
August Strinberg

Wiersze popularnych poetów

Noc argentyńska

Patrz, jak gwiazdy srebrem zdobią dal Patrz, jak niebo spokój daje snom Patrz, wszystko w koło srebrem lśni Wszystko wciąż o tobie śni O miłości mówi ci Patrz, błękitem kusi…

Śpiwory

Mistrzyni, świnio, nieskomplikowana Powierzchnio, cudzie na użytek szczeniąt! Ledwie ogrzany, szczekam. Psem będąc, wyglądam Na znawcę psich zwyczajów, konesera psiego Zapachu, zjadacza psich gówien. Pansemioza Uśpionych brzuchów, zdjętych butów. Teraz…

Wierszyk dla piegowatej Ninja

I Zakaz, albo przyzwolenie na zamknięte oczy, teraz, kiedy patrzysz. Pokój ciemny i pełny, gdzie znów jestem bezdomny. Tyle tu ciała, choć ślina wciąż gorzka: włos na języku, Adam w…