alicja po drugiej stronie

Roman Honet

soczysty zapach skóry, powiew pór i miesięcy
spalonych zachodami słońca, kiedy chyłkiem
wymykała się z domu – uczennica naiwna
o włosach rudych jak spóźniony wrzesień.
czas dojrzewał na podobieństwo włochatych
pająków: pod powiekami, w zaułkach serca,
przepieniony w skarbnice formaliny.
to, że znalazła się akurat na łagodnym wybrzeżu
holandii było jedynie przypadkiem –
w najlepszym razie umarłaby w kopenhadze
lub gdańsku, miastach mórz i surowych
klimatów. zanosiło się na sroga zimę –
dzieci i młode kobiety przychodziły tu
już tylko po to, by popatrzeć na brudne
fale. wiedziała doskonale, że jutro jej ciało
będzie wyglądać jak zmarznięta oliwka,
owoc cierpki i kruchy w wytrwałej sztuce
przypływów

z oddali dochodziły dziecięce głosy,
poselstwa z krain łaskawych i bez powrotu

Twoja ocena
Roman Honet

Wiersze popularnych poetów

Harmonia Beethovena

Naj­pierw ko­nie ża­łob­ne pię­trzy­ły się do chmur uno­sząc przy­łbi­ce miast i gwiazd zie­lo­ne stru­ny, za­sty­ga­jąc w po­mnik uko­śny, w po­chy­lo­ny szturm, aż krzy­cza­ło ze­wsząd, że runą. Grzmiał wiatr, a po­są­gi…

Chmury

Z opisywaniem chmur musiałabym się bardzo śpieszyć – już po ułamku chwili przestają być te, zaczynają być inne. Ich właściwością jest nie powtarzać się nigdy w kształtach, odcieniach, pozach i układzie. Nie obciążone pamięcią o niczym, unoszą…

gdybym odbił się w lustrze

gdybym odbił się w lustrze, powstałoby nowe, bo sam jestem lustrem. Na tym właśnie zleci ci nieskończoność: na wiecznych powrotach, upadkach i odbiciach, na rozbijaniu życia o zdania, zdań o…