złogi

Roman Honet

spotykają się w nas aorty wielu miejsc,
w których byliśmy pierwsi. okryte cieniem,
garbate kształty liter, szelest radiowych fal
jak oddech wypełniającej wszystko istoty,
kiedy wchodzi się do świecącego parku. jezus chrystus
i latające talerze – wystawić kiedyś taką
operę, olśniewający balet dla popaprańców. od ich milczenia
wypłowiałem – szeptałby on, pokazując
rozgięte niebo. tak by się zaczynało –
nocne wyścigi eszelonów porzucających
zawartość w zbożu, wielość języków
jak rejestr zakłóceń ciszy. na razie przepływa przez nas
woda, widok błyszczących narzędzi
i obiektywów, bo przecież przynieśliśmy
tutaj ten delikatny blask,

a powracamy w gruzowiskach,
śmieciach

Twoja ocena
Roman Honet

Wiersze popularnych poetów

7:05

Nic nie chce się Kiedy zewsząd bluźni coś Kiedy hałas jak na złość O siódmej pięć Za wcześnie by Zapominać nagle sny Przypominać co za dzień Za szybko wszedł Padają…

puste słoneczniki

Pod gipsem urosło jej skrzydło – skancerowane, nieparzyste. Ruszyła lekko ramieniem. W parku – czytała – codziennie zdarzają się porwania. Znalazła tylko test ciążowy. Wyobraziła sobie, że nocą ktoś sika…

Słony żal

Gdzieś na początku naszej drogi Przez chwilę promień na nas padł Stopniała zimna przeszłość Krą odpłynęła w dal I niepotrzebnie uwierzyłam że Ta wiosna może trwać To się nie mogło…