Koguty

Aleksander Fredro

Na dzie­dziń­cu przy kur­ni­ku
Krzyk­nął ko­gut – ku­ku­ry­ku!
Ku­ku­ry­ku! – krzyk­nął dru­gi,
I da­lej w czu­by!
Biją skrzy­dła jak kań­czu­gi,
Dzió­bią dzio­by,
Drą pa­zu­ry
Aż do skó­ry.
Już krew ka­pie, pie­rze leci –
Z kwocz­ką uszedł ry­wal trze­ci.
A wtem in­dor dmuch­nął: – Hola! –
Sta­ła się jego woła.
– O co idzie, o co cho­dzi?
In­dor was po­go­dzi. –
Na to oba, każ­dy so­bie:
– Prze­drzeź­niał się mej oso­bie.
– Moi pa­no­wie –
In­dor po­wie –
Nie­po­trzeb­nie się czu­bi­ło,
Prze­drzeź­nia­nia tu nie było;
Oba­dwa z jed­nej za­pia­li­ście nuty,
Bo­ście oba­dwa ko­gu­ty. –
Kie­dy głup­stwo je­den po­wie,
Głup­stwo dru­gi mu od­po­wie;
Po­tem pła­cą ży­ciem, zdro­wiem.
Co rzec na to? Wiem – nie po­wiem.

Twoja ocena
Aleksander Fredro

Wiersze popularnych poetów

Mogę

Wymyślać mogę wszystko od początku. Mam tę możliwość: wyżynną prowincję czyli Wyobraźnię. Dobry grunt pod zamek lub duży pokój z oknem dla południa i dla spacerów płochliwych firanek. Trony bez…

Bezimiennemu

Gdy jeszcze gościł na ziemi Złe mu w gościnie tej było – Miał serca, serca za wiele, I to go właśnie zgubiło.   Był jak ta harfa eolska, Co drży…

Kochanie

Wszystko jest rezultatem działania substancji. Domy to kloce, puste w środku. Ciało to smutny wisior i dynda na gwoździu inteligencji bądź głupoty. A głupota jest ostrzejszym gwoździem, przebija cię na…