Mgły jesienne

Wacław Rolicz-Lieder

Na po­lach mo­jej my­śli dłu­ga była su­sza
I do­bre słoń­ce wdzięcz­nie przy­świe­ca­ło zbio­rom;
Dziś rży­ska ostre kolą, a na rży­skach głu­sza
Sie­dzi w płach­cie i dłu­gi wzrok rzu­ca ku bo­rom.

Chciał­bym wody za­czer­pać ze zmy­sło­wej stud­ni,
Wy­le­gać się u źró­deł na roz­ko­szy dar­ni…
Za póź­no! nad źró­dła­mi wiatr pół­noc­ny dud­ni,
Żuraw ster­czy ja­ko­by ko­min po pie­kar­ni.

Więc mi strasz­no; lecz cza­sem, kie­dy noc spo­zie­ra
W me oczy, sny zla­tu­ją – o, smut­na ułu­do! –
O bio­dro na­mięt­no­ści myśl się ma ocie­ra,
Jak Arab­ka brą­zo­wa o ru­mac­kie udo.

Twoja ocena
Wacław Rolicz-Lieder

Wiersze popularnych poetów

Ruiny ruin

Ruiny ruin opływają brzeg mostu Śmiałość to koszyk na grzyby i las Napadły mnie drzewa kiedy słuchałem wilków Pisał o tym Hesse lecz był słabym pisarzem Migoce ikona historii albo…

Póki świeci słońce

Póki płynie Wisła Obłęd innym jest pisany Tobie spokój zmysłów Obłęd innym jest pisany Tobie spokój zmysłów Nie wiesz co się dzieje Przez weneckie lustro Widzisz ich a oni ciebie…

Jacyś ludzie

Ja­cyś lu­dzie w uciecz­ce przed ja­ki­miś ludź­mi. W ja­kimś kra­ju pod słoń­cem i nie­któ­ry­mi chmu­ra­mi. Zo­sta­wia­ją za sobą ja­kieś swo­je wszyst­ko, ob­sia­ne pola, ja­kieś kury, psy, lu­ster­ka, w któ­rych wła­śnie…