Piosenka o rzeczy czarnoleskiej

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

kochałem was przyjaciele
lecz nie tak bardzo
żeby się zatracić choć poszedłbym
za wami znacznie dalej

jeszcze dalej gdyby nie chora
matka której musiałem
podać halopopierdol w kropelkach
bo wypluwała wszystkie

tabletki zarzekając się przy tym że poezja
to co innego poezji się nie wypluwa

(11 I 2016)

5/5 - (2 głosów)
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Wiersze popularnych poetów

duble

Ingeborg opowiada psu swoje drugie życie. Celan tłumaczy Joyce’a, co za paranoja. Ingeborg robi mu laskę w łazience (dozgonne flaszki za recenzję, serce). Wyjaśniał jej boga na zimnej podłodze. Nie…

WYSPY

Męczyło nas słońce (zatkaliśmy otwory bielizną) w samym sercu stada. Białe wiersze używały ciekawych narzędzi wymyślonych przez Indian. Dzieliłam sekundy na drzewa. Moja załoga pijała powietrze w sukienkach zielonych od…

durne

Durne marzenie o lekkich, cyfrowych tekstach w nieskończonej pamięci kindla – czemu znów mnie zawiodło? Wracam z zakupów w księgarni, pocę się pod kurtką z nubuku i wiem: będą bolały…