Do Krystyny

Juliusz Krzyżewski

Nie lubisz moich wierszy. Nie wzrusza cię księżyc,
który je, niby chmury, potrąca nawisłe,
ani gwiazd spadających jak dzwony potężne
między słowa wezbrane i fale na Wiśle.

Nie lubisz, gdy rozchylam wśród nocy wiosennej
krzak jaśminu drgający wołaniem słowika
lub gdy stąpam na palcach niepokoju pełen
ręką drżącą twe okno skrzypiące odmykać.

Chciałabyś, żebym pisał bezpośrednio, prosto,
nie drażnił asonansem, przenośnią nie męczył,
żeby wiersz był jak rzeka spięty rymu mostem
i żebyś ty tam była wsparta na poręczy.

Ale słuchaj: Niedługo lato będzie parne,
z miasta drogi wypełzną jak sieci pająka;
wtedy razem pójdziemy. Twarz twoją przygarnę,
a we włosy ci upnę chaber albo kąkol.

Nie będę w zimnym świetle żarówki przyćmionej
słoneczników rozstawiał po kątach poddasza
i nad zdaniem kwitnącym głęboko schylony
śpiewu ptaka z jaśminu po nocy wypłaszał.

Lecz razem, porzuciwszy sztuk naszych rzemiosło,
spoczniemy na dnie łodzi w pachnącym sitowiu –
i wtedy, dotykana dłonią mą jak wiosłem,
poezją się zachwycisz i piękna się dowiesz.

Warszawa 31 III 1943

Twoja ocena
Juliusz Krzyżewski

Wiersze popularnych poetów

Zmrok

Zmrok nadchodzi gdy Dopalam świecę co we mnie się tli Okrywam się kołdrą ciepłych chwil I płynę lekko widzę dom Wlatuję oknem siadam i Oddechy wasze liczę jak Nikt Poprawiam wam poduszki i Wymiatam z myśli zmartwień pył Odpływam gdy nadchodzi świt Dzień odbiera mi…

Derwisz i uczeń

Pewien derwisz uczony rano i w południe Co dzień pił świętą wodę z Mahometa studnie. Postrzegł to uczeń, a chcąc większym być doktorem, Czerpał z tej studni rano, w południe, wieczorem. Cóż się stało? Gdy mniemał, że już mędrcem został – I nic się nie…

Bolesławowi Prusowi

Niechaj pracownik nie żali się cichy, Gdy ziarno myśli wciąż rzucając świeże, W oklaskach tłumu i błyskotkach pychy za trud swój głośnej zapłaty nie bierze. Rozgłos i sława przemija tak marnie Jak tuman pyłu, którym wicher kręci… Choć nagle cały widnokrąg ogarnie, Znikając z oczu,…