Na cześć zwycięstwa połknijmy świat

Edward Pasewicz

Chłopiec w autobusie ma pałkę
a drugi maczetę, kochają mnie niewymownie,
każdą moją tkankę z czułością kochanków
rozmażą na chodniku, na ścianach,
na ławce; mój mózg będzie im kwilił
na podeszwach butów.

Z kosza na śmieci uczynią nam łoże
i będę miał własne
chemiczne wesele Chrystiana Rosenkreutza.

Gra wstępna jest prosta, zerkają czule
na mnie i na innych, och wszystkich innych
wchłonęli by w siebie:
ciemny blondas z oczami jak morze,
wysoki byczek z twarzą o kolorze piasku.

Senny Ridmal oparty o moje ramię
bredzi po syngalesku, nic nie rozumiem,
ale to pewnie mantra:

Nikogo, kto łowi okruchy i je spaja
nijak się nie da odnaleźć.

3/5 - (1 głosów)
Edward Pasewicz

Wiersze popularnych poetów

z dziurawego dachu

takiemu jednemu, wymyślonemu. z dzieciństwa tylko ty potrafiłeś tak mówić, że mogłem cię słuchać przez kilka paczek papierosów, chociaż nie paliłem. gdy kładłeś łyżkę na stole rozstępowały się ściany i głos słyszałem metaliczny, z nutą ciemnych odmętów morza. i głos mówił do mnie: to kpiarz i…

dlaczego już czwarty raz

dlaczego już czwarty raz przechodzę tędy sam i nie mam pojęcia kto mógłby tu ze mną iść a może tędy nikt nie chodzi i każdy by mnie wyśmiał gdybym mu zaproponował tego rodzaju skrót a dobry rozdokazywany Bóg zawczasu odziera mnie z towarzystwa żebym mógł…

Śpiwory

Mistrzyni, świnio, nieskomplikowana Powierzchnio, cudzie na użytek szczeniąt! Ledwie ogrzany, szczekam. Psem będąc, wyglądam Na znawcę psich zwyczajów, konesera psiego Zapachu, zjadacza psich gówien. Pansemioza Uśpionych brzuchów, zdjętych butów. Teraz Otwierają się wrota ciemnych niebios-chlewów, Teraz leżący na plecach zaczynają chrapać. Długo w noc, długimi…