Lipiec

Edward Pasewicz

Otrzymawszy ten list siedziałem przez godzinę
na sofie w biurze Lidwella, zastanawiając się
czy nie kupić rewolweru i nie przepuścić
światła dziennego przez wydawcę
. Później
już tylko kamyki, chrzęst żwiru, taki pomysł
żeby już tylko gotować, patrzeć jak jesz
i mówić ” tak, to jest tak właśnie” . Oddzielać
to co ma śmierć w sobie ,od tego co jej nie ma.
Poszedłem w stronę domu. Powiedziałem ho, ho
na widok rowerzysty. Przez moment stałem
przed bramą, w pełnym słońcu, ani człowiek
ani zwierzę, obecny, całkiem po prostu.

2/5 - (1 głosów)
Edward Pasewicz

Wiersze popularnych poetów

Do Pana Michała

Panie Michale, Wiesz doskonale, W codziennym trudzie Co to są ludzie. Tych złość zaślepia, Tych zysk zasklepia, Tych sława łudzi, Tych zazdrość budzi. Ci nadto kryślą, Ci nic nie myślą. Więc źle na świecie? Żyjem w nim przecie! Czyż się wynosić? Zostać, lecz znosić! Bo…

Wieczory

Nie wystarczy nas na to milczenie i płacz za umarłym czasem. Rosną na ścianie, w ogień schodzą cienie. Obce przeszły, zostały nasze. Jak zwierzęta łaskawe u ognia mrucząc otulą nas w futro, nim je wchłonie noc wargami spalona i sen, nim ich nie zdejmą nagie…

Cóż nad spoczynek być może milszego

Cóż nad spoczynek być może milszego, Kiedy strudzeni szczyt domku naszego Obaczym przecie, a kończąc podroże, Na własne nasze rzucamy się łoże? O domku wdzięczny, widok mnie twój krzepi, Dobrze gdzie indziej, u ciebie najlepiéj.