Biją dzwo­ny

Jan Kasprowicz

Biją dzwo­ny… Trza świę­cić nie­dzie­lę,
Trze­ba na mszę, uczcić przy­każ boży…
I nie­bie­ską suk­ma­nę na­ło­ży,
Za ka­pe­lusz za­tknie ruty zie­le.

Biją dzwo­ny… Chrzci­ny czy we­se­le?
Dni krzy­żo­we!… I ser­ce się trwo­ży:
Gra­dy… su­sze… łza i krew się mno­ży,
Gdzież obro­na, je­śli nie w ko­ście­le?

I tłum kor­ny pad­nie na ko­la­na:
„Od po­wie­trza, gło­du, ognia, woj­ny
Chroń nas, Oj­cze! daj nam czas spo­koj­ny –

Czas bez tro­ski nad­mę­skiej i tru­du…”
Ach! jak fala pły­nie pieśń roz­la­na –
Bied­ny ludu! Świę­ty, pol­ski ludu!

Z chałupy – IV

Twoja ocena
Jan Kasprowicz

Wiersze popularnych poetów

Portret kobiecy

Musi być do wy­bo­ru, Zmie­niać się, żeby tyl­ko nic się nie zmie­ni­ło. To ła­twe, nie­moż­li­we, trud­ne, war­te pró­by. Oczy ma, je­śli trze­ba, raz mo­dre, raz sza­re, czar­ne, we­so­łe, bez po­wo­du peł­ne łez. Śpi z nim jak…

Na wieży Babel

– Która godzina? – Tak, jestem szczęśliwa, i brak mi tylko dzwoneczka u szyi, który by brzęczał nad Tobą, gdy śpisz. – Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr, wieża…

Może to wszystko

Może to wszystko dzieje się w laboratorium? Pod jedną lampą w dzień i miliardami w nocy? Może jesteśmy pokolenia próbne? Przesypywani z naczynia w naczynie, potrząsani w retortach, obserwowani czymś…