Ciepły deszcz

Adam Zagajewski

Wieczorem, w obcym mieście, szedłem

ulicą, która nie miała imienia.

Coraz głębiej zanurzałem się w obcość,

w gęstą wiosnę, po stopniach kamiennych.

 

Padał ciepły deszcz i ptaki śpiewały

cicho; czułość była w ich głosach dalekich.

Syreny statków płakały w porcie,

żegnając się z ziemią znajomą.

 

W otwartych szeroko oknach kamienic

stały postaci ze snów moich i twoich,

i wiedziałem, że idę w przyszłość, w epokę

minioną, jak pielgrzym do Rzymu.

Twoja ocena
Adam Zagajewski

Wiersze popularnych poetów

ona

wiatr nam urywa ogniki, uschłe papierosy: nasze czarne czułki palczaste. sztywne przedszkolanki ciaśniej wiążą szaliki dziewczynkom (plując tiktakami, detonują miętę). nasze pueblo wygląda jak tarta: w metrze kebabu od metra,…

Zszywacz

Twierdzisz, że ona i tak by mu się nie oddała? Kobieta zasłyszana w autobusie, rozmawiająca o jakimś filmie. Ciemny chleb ma smak suszonych śliwek. Trzymajmy się ogólników, sabatów podsłuchanych  z…

Giewont

Stary Giewont na Tatr przedniej straży Głową trąca o lecące chmury – Czasem uśmiech przemknie mu po twarzy, Czasem brwi swe namarszczy ponury I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi Nad…