Wstęp do nowych wierszy

Tomasz Pułka

Trzeba zacząć kłamać i wrócić do źródełka.
Hiperkataleksa, daktyl, na stole diereza
(mały metronom). Ręka w kieszeni. Commons,
peuple, ciągłe pierdolenie świata się ze

słówkiem. Jak piękne były tamte jabłka
o których mówiłeś, o które cię kocham,
moja ryża rtęci – zamknięci jesteśmy w
tym samym ogrodzie, ja połknąłem kluczyk

i teraz uczysz się burzy, która nigdy
nie przyjdzie. Gdzie koniec ziemi nie
całuje tęczy – pijcie moi bracia, męczy

mnie brak ciała, a wyjście ze skóry nie
wchodzi w rachubę (lekko dotyka twójej
płaskiej piersi). Tak zaczniemy próbę.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

ćwiczenie drugie

studium struktury tła rozpoczęto od zdrapania szronu z okien. każdy odcisk palca był na wagę złota, bo stanowił dowód na ścisłą geometrię lustra. przecież ślady noszą w sobie zalążki jakkolwiek…

Lilie wodne

Taki spokój rozlany w naturze, Niebo takie czyste i pogodne – Na jeziora przejrzystym lazurze Zakwitają blade lilie wodne; Zakwitają i z schyloną twarzą Za czymś tęsknią i gonią, i…

Deszcze

Deszcz jak siwe łodygi, szary szum a u okien smutek i konanie. Taki deszcz kochasz, taki szelest strun, deszcz – życiu zmiłowanie. Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej bez ciebie. Cóż?…