Jacyś ludzie

Wisława Szymborska

Ja­cyś lu­dzie w uciecz­ce przed ja­ki­miś ludź­mi.
W ja­kimś kra­ju pod słoń­cem
i nie­któ­ry­mi chmu­ra­mi.

Zo­sta­wia­ją za sobą ja­kieś swo­je wszyst­ko,
ob­sia­ne pola, ja­kieś kury, psy,
lu­ster­ka, w któ­rych wła­śnie prze­glą­da się ogień.

Mają na ple­cach dzban­ki i to­boł­ki,
im bar­dziej pu­ste, tym z dnia na dzień cięż­sze.

Od­by­wa się po ci­chu czy­jeś usta­wa­nie,
a w zgieł­ku czy­jeś ko­muś chle­ba wy­dzie­ra­nie
i czy­jeś mar­twym dziec­kiem po­trzą­sa­nie.

Przed nimi ja­kaś wciąż nie tędy dro­ga,
nie ten, co trze­ba most
nad rze­ką dziw­nie ró­żo­wą.
Do­ko­ła ja­kieś strza­ły, raz bli­żej, raz da­lej,
w gó­rze sa­mo­lot tro­chę ko­łu­ją­cy.

Przy­da­ła­by się ja­kaś nie­wi­dzial­ność,
ja­kaś bura ka­mien­ność,
a jesz­cze le­piej nie­by­łość
na pe­wien krót­ki czas albo i dłu­gi.

Coś jesz­cze się wy­da­rzy, tyl­ko gdzie i co.
Ktoś wyj­dzie im na­prze­ciw, tyl­ko kie­dy, kto,
w ilu po­sta­ciach i w ja­kich za­mia­rach.
Je­śli bę­dzie miał wy­bór,
może nie ze­chce być wro­giem
i po­zo­sta­wi ich przy ja­kimś ży­ciu.

Twoja ocena
Wisława Szymborska

Wiersze popularnych poetów

streszczenie

Najpierw ukazał się jej w talerzu pełnym zupy. Nie dowierzała, kręciła głową, powtarzała: diabły chyba, istne diabły. Potem wszystko szło na spacer, ale wracało i było już coraz gorzej. Patrzyła na…

karmienie

patrzyłam jak odchodzi na jego siwą głowę w czasie rzeczywistym: chybotliwą, suchą i przypomniały mi się połamane ważki ulegające żółwiom w cuchnącym akwarium.

Kobieta w czerni

Trudno domyślić się ile ma lat kobieta wiecznie ubrana na czarno. Dzień przypadł do niej kiedy spotkać szła syna co życie do ziemi zagarnął. Drzewa. Wystrzały krwią w zieleń strzelały….