O sowie

Małgorzata Hillar

Zziębnięci

pod przydrożną kapliczką

w noc

kiedy fiołki z zimna dygocą

zawijali się szczelnie

ciepłem swoich ramion

Wiatr strącał im

na głowy gwiazdy

które osiadały

we włosach jak szron

Zazdrościli Matce Boskiej

patrzyła słuchała

wyszła z kapliczki

iść im ze sobą kazała

poszli prze rowy

kaczeńców żółtych pełne

przez płoty

z księżycowego drutu

nad zielony staw

Do stodoły

ciepłej i złotej

jak słoma

Marka Boska

sowę wrzeszczącą

z dachu zdjęła

Odeszła uśmiechnięta

ze zgorszoną sową

pod pachą

Twoja ocena
Małgorzata Hillar

Wiersze popularnych poetów

Wierszyk z materaca

Ktoś (?) dał mi lekkość w kreśleniu wierszy ze stołu stojącego w rogu pamięci (z jej fragmentów zrobiłem dla ciebie latawiec), bo używam pamięci jak narzędzi wobec części (mnie? w dłoni? jak kartkę?), które beztrosko zawodzą kolaturowym tłem na którym ktoś już kiedyś (Przemek?) zostawił…

Gites 

Na którym brzegu stanę prawym czy lewym nieważne Po drugiej stronie przecież lepiej by mogło mi być I nie jest to istotne, że wciąż mnie mijają odważni Bo myślą o tym tylko jak szybki rzeka ma nurt Nawet gdyby było tak naprawdę Że dopiero na…

Święty kucharz od Hipciego

Święty kucharz od Hipciego Wszyscy święci, hej, do stołu! W niebie uczta: polskie flaczki wprost z rynsztoków Kilińskiego! Salcesonów misa pełna, Świeże, chrupkie Pachną trupkiem: To z Przedmurza! Do godów, święci, do godów, Przegryźcie Chrystusem Narodów!