Grusze

Zofia Trzeszczkowska

Idę polem, idę miedzą,
Siatka miedz mych na obszarze;
Na nich stare grusze siedzą,
Stare starych łanów straże.

Ongi jakieś dobre dusze
Zasadziły pionki młode,
By roboczy lud w posusze,
W skwarach cienia miał ochłodę.

Biegły lata niby rzeki,
Pod rozrosłe grusz korony
W bujne deszcze, w letnie spieki
Biegł się chronić lud znużony;

O sadzących snuł powieści,
O tych ludziach dobrej wiary:
Rzekłbyś dotąd, iż szeleści
Drzewo za nich pacierz stary.

Miła skroni spracowanej
Ta ochłoda w cieniu drzewa,
Och, bo jakże nasze łany
Krwawym potem was się zlewa!

A więc chwała każdej dłoni,
Jeśli skroniom pracownika
Da cień, co je w skwar osłoni
Lub napoi go z ponika:

Lecz gdy w burzę kto się chroni
Pod gałęzi gęstym splotem,

Lotny piorun za nim goni
I ognistym razi grotem.

Znać potomek starej Litwy,
Ongi czciciel perkunowy,
Ma już zakon z pola bitwy
Nie unosić trwożnie głowy.

Ileż ruin ten zakątek
Zasypało… ile zwalisk!
Chcesz do świeżych dojść pamiątek —
Szukasz niby wykopalisk.

Gdzie kościelne grały dzwony,
Dzisiaj puszczyk huka z wieży,
Stary cmentarz wieki czczony
W rumowiskach, w chwastach leży.

Racicami bydląt zryty,
Z pod piołunów, z zielsk pokrowca
Rozbitemi grobów płyty
Skargę wznosi do wędrowca.

A i w ludziach takież zmiany —
O kurhanach ledwie wiedzą…
Lecz też same szare łany
I też grusze na nich siedzą…

I nim przyszłość rylcem swoim
Nowych dziejów kartę spisze,
Zanim życie bujnym zdrojem
Zdoła wpłynąć w to zacisze,

Stare grusze, te strażnice
Ocalałe śród zgliszcz ziomków,

Pomną ziemi tej dziedzice
I wołają na potomków

Pieśnią dziwną — o skrzydłaczach,
Co krwawemi świecą blizny,
I smutniejszą — o tułaczach
Nie mających ojcowizny…

Idą lata, lata płyną,
Zapadają w martwe głusze;
Nad uśpionych rzesz drużyną
Szepcą pacierz stare grusze.

Wiosną całe w biel odziane,
Latem w zieleń aksamitną,
Przy pszczół brzęku zadumane
Stare grusze rosną, kwitną.

A tak świeże ich zielenie,
Tyle mocy w liści szumie…
Może przyjdzie pokolenie,
Co w nim Ojców głos zrozumie?

Twoja ocena
Zofia Trzeszczkowska

Wiersze popularnych poetów

Kamień

Ja tyl­ko je­stem ka­mie­niem I jako nie­mow­lę tu, Ob­ję­ty mat­ki ra­mie­niem, Ci­che­go uży­wam snu. Le­d­wie świt du­cha pół­sen­ny Mnie z łona mar­two­ści zwie I w mo­jej pier­si ka­mien­nej Po­czu­ciem ist­nie­nia…

Żeby wierzyć

Prowokatorzy szepczą że Dobrze jest się nad sobą wznieść Nie słuchaj tego bo Okazać może się Że leżysz już na samym dnie Bogowie zewsząd schodzą się A każdy najważniejszy jest…

Miłość od pierwszego wejrzenia

Oboje są przekonani, że połączyło ich uczucie nagłe. Piękna jest taka pewność, ale niepewność piękniejsza. Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej, nic między nimi nigdy się nie działo. A…