Dzieci

Taras Szewczenko

W wiel­ka­noc­ny dzień na sło­mie,
Zło­tej w bla­sku słoń­ca,
Dzie­ci ba­wią się w pi­san­ki,
Cheł­piąc się bez koń­ca
Z upo­min­ków; ten na świę­ta
Z li­stwą wdział ko­szul­kę,
Ta do­sta­ła kra­śną wstąż­kę,
Ta je­dwa­biu szpul­kę,
Tam­ten czap­kę ba­ran­ko­wą,
Z koń­skiej skó­ry but­ki,
Inny guń­kę… Je­den tyl­ko
Dzie­ciak wciąż ci­chut­ki —
To sie­rot­ka. Sie­dzi so­bie,
Cho­wa twarz w rę­ka­wy.
— Mnie ku­pi­li w mie­ście mat­ka.
— Mnie, żem to był żwa­wy,
Dali ociec…
— A mnie ko­łacz
Chrzest­na mat­ka spie­kła.
„A ja dziś u popa ja­dłam!“
Sie­ro­teń­ka rze­kła…

tłumaczenie Sydir Twerdochlib

Twoja ocena
Taras Szewczenko

Wiersze popularnych poetów

bez filtra

te hasła nie otwierają żadnych drzwi przeciwnie zapalają zielony neon exit i trzeba wyjść z ciebie siebie nie rozumiem chciałbym pisać szeptem kobiecą mruczanką jakąś delikatną nutą wieszać cię na czwartej linii…

Wrzaski

Sam zamysł ciasta powstał dopiero w fazie pieca. Zmieszano ciebie ze mną, a nas z nimi, powstał gnój. Gnój mówi za nas, gnój się wczuwa, jego srogi wrzask przykuwa naszą…

wieczór

Policjant z oczami puchacza sprawdza pałką głębokość powietrza. Barmani przywiązują szczupłe parasole do krzeseł. Park jest pełen kaktusów. Zlizuję piankę i głębiej wkopuję się w ziemię. Mój nawodniony korzeń podróżuje…