Testament

Taras Szewczenko

Kie­dy umrę, pro­chy moje
Złóż­cie na mo­gi­le,
Po­śród ste­pu sze­ro­kie­go,
W Ukra­inie mi­łej:
Nie­chaj wi­dzę łany, pola,

Dnie­pro­we urwi­ska,
Nie­chaj sły­szę, jak Dniepr hu­czy,
Wre i pia­ną ci­ska!
A gdy spły­nie z Ukra­iny
Ku mo­rzu krew wro­ga, —

Wszyst­ko rzu­cę i po­le­cę
Do sa­me­go Boga
Na mo­dli­twy. A póki co —
Nie uzna­ję Boga!
Po­cho­waj­cie i wsta­waj­cie,

Po­zry­waj­cie pęta,
Nie­chaj wra­żą krwią skro­pio­na
Wsta­nie wol­ność świę­ta!
A wów­czas mnie w tej ro­dzi­nie
Wiel­kiej, wol­nej, no­wej,

Chciej­cie wspo­mnieć choć ci­chy­mi,
Lecz do­bry­mi sło­wa­mi.

Twoja ocena
Taras Szewczenko

Wiersze popularnych poetów

Gdy domdlewasz na łożu

Gdy domdlewasz na łożu, całowana przeze mnie, Chcę cię posiąść na zawsze, lecz daremnie, daremnie! Już ty właśnie — nie moja, już nie widzisz mnie wcale: Oczy mgłą ci zachodzą,…

A MY

Wiesz, twoje pomysły są zbyt dobre, żeby wprowadzać je w życie, więc powiedz wyraźnie, jeśli serio lubisz eskalację roszczeń: piwo z musztardówki, zbliżenie na skórę Gertrudy, ten słynny telefon Hamleta…

Na miejsce

Mieliśmy klatkę po myszkach, zacznę od końca: bardzo białe włosy dziadka, kominy i czaple nad nimi. Różne perspektywy. Pociągam za warkocz, palę ciemne, puste. W płucach mam ranek, rany na…