Topienie

Marcin Świetlicki

Dzień, w którym umarł Marek Zender,
a także wiele dni tego rodzaju,
kiedy wchodzę do „Zwisu” – a tu wielu mężczyzn
pije z okazji śmierci (utonął? utonął)
Marka Zendera, który chwilę potem
kompletnie żywy i nieutopiony
absolutnie nadchodzi.

Dzień, w którym Kiwi widział osiem (osiem!)
sarenek i jednego jelonka. Ten dzień,
w którymśmy popłynęli na fali zachwytu
(jeszcze dziś rano! osiem! sarenek! i jeden!
jelonek!) – aż szesnaście chyba
pięćdziesiątek (jeżeli nie więcej)
z winy sarenek ośmiu, jednego jelonka.

(A co by było, gdyby sarenka
zobaczyła ośmiu Kiwich?)
(A co by było, gdyby Marek Zender
utonął rzeczywiście?)

Dni, w których.
Dni pływania.
Bezkrwawe łowy.
Bezsensowne gody.
Obszar objęty papierowym ogniem.
Obszar, którym narasta; nasiąknięty wodą
chleb, margaryna z piaskiem.

Twoja ocena
Marcin Świetlicki

Wiersze popularnych poetów

Jesień

O – ciernie deptać znośniej i z ochotą Na dzid iść kły Niż błoto deptać, ile z łez to błoto A z westchnień mgły… Tęczami pierwej niechże w niebo spłyną Po złotszy świt – Niech chorągwiami wrócą – a z nowiną Na cało-kwit. Bo ciernie…

Annalena

Lubiłem twoją aksamitną yoni, Annalena, długie podróże w delcie twoich nóg. Dążenie w górę rzeki do twego bijącego serca przez coraz dziksze prądy sycone światłem chmielu i czarnych powojów. I naszą gwałtowność i triumfalny śmiech i pośpieszne ubieranie się w środku nocy żeby iść kamiennymi…

DETAL, SKŁAD

Ojciec bez nerki, matka bez żołądka. Wciąż wracają do starych kłótni, niepewni co wiem, co widziałam. A ja mam już nowe nieszczęścia, spokojnie, całkiem nowe nieszczęścia, mamo. Odsłoniłaś to, w co chciałem cię pocałować w 2005. Wielkie rzeczy, ktoś napisał książkę i ktoś ją przeczytał….