Okna

Konstandinos Kawafis

W ciemnych pokojach, w których moje dni mozolne
przeżywam, ciągle chodzą od ściany do ściany,
próbując znaleźć okna. To będzie pociecha,
kiedy choć jedno okno wreszcie sią otworzy.
Lecz żadnych okien nie ma albo ich nie umiem
znaleźć. I może lepiej, że ich nie znajduję.
Może światło okaże sią nową tyranią.
Któż to wie, jakie rzeczy nieznane odsłoni.

Twoja ocena
Konstandinos Kawafis

Wiersze popularnych poetów

Wesrchnienie

Deszczu srebrne gałązki rosną jak gotyckich krużganków motyl, ptaki dzwonki zielone niosą na przejrzystych wstążeczkach lotu. jeden uśmiech dziecinnych lądów błękitniejszy mi jest niż woda, bo mnie żłobi niedobra mądrość, bo się kończy nieżywa młodość. Kurant jeszcze z pnącej się wieży, wzgórz zielonych faluje dywan…

Posyłam kwiaty

Posyłam kwiaty – niech powiedzą one To, czego usta nie mówią stęsknione! Co w serca mego zostanie skrytości Wiecznym oddźwiękiem żalu i miłości.   Posyłam kwiaty – niech kielichy skłonią I prószą srebrną rosą jak łezkami, Może uleci z ich najczystszą wonią Wyraz drżącymi szeptany…

Dąb

Drzewo męskie, On, myśliciel, wojownik, gotów być starym i odludkiem, drzewo Boga i szubienicy, kochany przez kruki, z liśćmi późnego lata, wyciętymi z zielonej skóry, nigdy dość zielony by ukryć swe sękate wypukłości, drzewo z pięściami, drzewo domagające się swoich scen, wybiera punkty widzenia krajobrazu,…