Ślub

Zapalili gromnice, zawiesili wieńce u złotego ołtarza — za nogi, za ręce powlekli dziewicę i aptekarza. Ksiądz do nich przemówił jak zwykle po chińsku, ze słodkim uśmiechem na ustach. Matki śmiały się z żalu i płakały z radości, ręce składając na biustach. Po czym oblubienicę w przeźroczystym woalu otoczył tłum świetnych gości. Zaś na chórze … Czytaj dalej


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Ja

Było raz dziecko zabawne i tłuste. Umarło. Nie ma go nigdzie. Biegało po domu, krzyczało. Są jeszcze jego fotografie w salonie. Aż śmiać się i istnieć przestało i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie, choć było tak kochane i rozpieszczone. Gdy z domu powoli znikało, obyło się jakoś bez płaczu i pisku. Zabawki, sukienki, niepotrzebne … Czytaj dalej


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Strach

„Jak ci na imię?” — „Nie wiem…”. „Skąd tu przychodzisz?” — „Z bliska… Tęsknię za ciepłem, za śpiewem, za drżeniem w mocnych uściskach. Jam dziewczę cud… Złotowłosa… Lecz nie chcę wznosić zawoi, bo ten oto pan, co się boi, ujrzy mnie zmorą bez nosa… Nie oślepiajcie mnie zdjęciem! Pod sufit odpływam, blada… Nonsens, strzeżony tak … Czytaj dalej


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Hej, moje młode lata

Hej, moje młode lata nie zobaczyły świata! Żyły w ciasnym ogrodzie, znały bratków aksamit, deszcz kwietnia, błoto grudnia i kamienie kamienic. Nie upoiły źrenic blaskiem Krzyża Południa, nie widziały Piramid ni słonia na swobodzie. — Nie dla nich skwitły zioła na Himalajów zboczu, nie dla nich dżungli ciemnie dyszały w cudów ścisku… W wielkim świata … Czytaj dalej


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska