Deklaracja

Zuzanna Ginczanka

Teza

Zwierzęta o szorstkich językach poznały zaprawdę smak.
Wilki miłosne i głodne pełne są wiedzy i doznań.
Oto jest chwila obecna:
owady drążą ją w bzach,
osy o żądłach ostrych wwierciły się w słodycz do dna.
Na rożnie obraca się ziemia — wonna jelenia pieczeń,
słońce smolnem ogniskiem rumieni przypieka znak.
O uczto mięsożernych!
Czujne na głody odwieczne
zwierzęta o szorstkich językach poznały zaprawdę smak.

Antyteza

Ludzie o mięśniach zwiotczałych znają posmak i przedsmak.
Posmak — historja starców.
Przedsmak — łuna proroków.
A smaku miąższ miazgomózgi, czereśnia ciepła i cierpka
i śliwa zmiękła od soku daleko rosną za oknem.
(Historja: „o wiosno ludów, rewolto jak leśny pożar,
o roku czterdziesty ósmy szumiący i niezatarty!“
Proroctwo: „o wiosno kolonij, wiosno kwitnąca na morzach,
w czterdziestym ósmym roku przyjdziesz pożogą afryk!“)

Gnieżdżą się w skórach kozic,
w futrach łagodnych niedźwiedzi,
wiedzą,
że było —
że będzie —
a dzisiaj: pusty oczodół.
Dzisiaj dzienny półksiężyc w mleczu pochmurnem się biedzi
i rosną w kawiarni stoliki pniami wymarłych ogrodów.

Synteza

Znam przedsmak rozkołysany,
posmaku ciszę bezbrzeżną
i chwilę pieszczę ustami
gdy ciepła
ze snu się budzi.
Nie jestem niczem innem, jak mądrą odmianą zwierząt
i niczem innem nie jestem jak czujną odmianą ludzi.

 

Twoja ocena
Zuzanna Ginczanka

Wiersze popularnych poetów

Sens

Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata. Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca. Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie. Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało. Co było niepojęte, będzie pojęte. A jeżeli nie ma podszewki świata? Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem Tylko drozdem…

Rozamunda

Krąży za mną jakaś tajna Chuć o której mało wiem Gdy co rano w lustro włażę Ładnej buzi warto chcieć Ona jęczy nie przesadzaj Lepiej jest intelekt mieć Więc wybiegam na ulicę By wystawy wzrokiem gryźć Ona piszczy nie przeliczaj Zdrowie niech wystarczy ci Kiedy…

Ależ tak, pamiętam

Ależ tak, pamiętam podwórze w domu Romerów, gdzie miała swoją siedzibę loża ,,Gorliwy Litwin”. I w starości stałem na moim uniwersyteckim dziedzińcu pod arkadami, przed wejściem do kościoła Świętego Jana. Co za dal, ale mógłbym słyszeć jak furman strzela z bicza i wjeżdżamy całą gromadą…