Zamiast różowego listu

Zuzanna Ginczanka

Moje ma­lut­kie mia­sto ma zbyt wie­le uli­czek —
(nie mogę cie­bie spo­tkać, choć co dnia wszyst­kie li­czę).
Moje ma­lut­kie mia­sto ma uli­czek za mało —
(nie ma w niej ta­kiej jed­nej, by się dwo­je spo­tka­ło).

Moje ma­lut­kie mia­sto mo­gło stać nad ty­sią­cem,
któ­re mają chod­ni­ki dłu­go, dłu­go idą­ce,
a nad każ­dą by sta­ło smu­kłych do­mów mi­lio­ny
jak dy­nie peł­ne pe­stek dro­biem ludz­kim zmro­wio­nych —
— a każ­da co dzień inna peł­na twe­go ko­cha­nia
mo­gła świę­to spo­tka­nia na tych do­mach wy­dzwa­niać,
na tych do­mach ogrom­nych ko­lo­ro­wych kla­wi­szach —
— — a my by­śmy szli
wiecz­nie,
a w nas by­ła­by ci­sza.

Moje ma­lut­kie mia­sto mo­gło stać nad kró­ciut­ką
tyl­ko jed­ną je­dy­ną, jak stru­my­czek wą­ziut­ką,
a ulicz­ka ta mo­gła mieć dwa tyl­ko do­mecz­ki
na­prze­ciw­ne ra­do­sne ro­ze­śmia­ne dzwo­necz­ki —
— mo­gli­by­śmy wyjść so­bie w ja­kiś wie­czór lub ra­nek
z na­szych do­mów: śmie­szy­czek, ra­do­śnia­nek, wio­śnia­nek
i od razu się spo­tkać ser­co­dzwon­nie dłońw­dłoń­nie
i pa­trzeć so­bie w oczy
wiecz­nie
wiecz­nie
do­zgon­nie.

Moje ma­lut­kie mia­sto ma zbyt mało uli­czek
i zbyt wie­le uli­czek,
któ­rych ni­g­dy nie zli­czę.

Twoja ocena
Zuzanna Ginczanka

Wiersze popularnych poetów

Lipiec

Otrzymawszy ten list siedziałem przez godzinę na sofie w biurze Lidwella, zastanawiając się czy nie kupić rewolweru i nie przepuścić światła dziennego przez wydawcę. Później już tylko kamyki, chrzęst żwiru,…

kilka słów o mówieniu przez sen

To wyszło z rozmów i grudek ziemi między listami. Z problemów ze znalezieniem pierwszego słowa. Powinno błyszczeć, a pachnie jaśminem? Cóż – tyle dróg, a każda niewłaściwa, jak kierunki wyznaczone…

Świtezianka

Jakiż to chłopiec piękny i młody? Jaka to obok dziewica? Brzegami sinej Świtezi wody Idą przy świetle księżyca. Ona mu z kosza daje maliny, A on jej kwiatki do wianka;…