Achilles. Pentesilea

Zbigniew Herbert

Kiedy Achilles przebił krótkim mieczem pierś Pentesilei,
obrócił – jak należy – trzykrotnie narzędzie w ranie
zobaczył – w nagłym olśnieniu –
że królowa Amazonek jest piękna

Ułożył ją troskliwie na piasku, zdjął ciężki hełm
rozpuścił włosy i delikatnie ułożył ręce na piersi
Nie miał jednak odwagi
zamknąć jej oczu

Spojrzał na nią, raz jeszcze, pożegnalnym wzrokiem
i jakby przymuszony obcą siłą, zapłakał – tak jak ani on sam,
ani inni bohaterowie tej wojny
nie płakali

głosem cichym i zaklinającym, niskopiennym i bezradnym,
w którym powracała skarga i nie znana synowi Tetydy
kadencja
kadencja skruchy

Na szyję, piersi, kolana Pentesilei
padały jak liście rozciągnięte samogłoski tego trenu
i owijały się wzdłuż
jej stygnącego ciała

Ona sama gotowała się do Wiecznych Łowów w niepojętych lasach.
Jej nie zamknięte jeszcze oczy patrzyły z daleka na zwycięzcę
z upartą, błękitną
nienawiścią

Twoja ocena
Zbigniew Herbert

Wiersze popularnych poetów

Wierszyk który chciałby pomóc

małej, kochanej Oli Sprzed drzwi zabrała wycieraczkę, żadnych gości, żadnych wizyt. Wejście do domu jest nagie, ale pełne jak spojrzenie matki, jak w imię ojca kreślone co wieczór. Tak się rozcina listy bez użycia nożyka, tak się pisze wiersze, zabija komary, rozstępują morza. A wszystko w piętnastu…

powiem ci jak cię spotkam

Słońce rozbełtana rybka. Opuszczamy podwórko, szlaban cicho klaszcze i rajskie drzewa gubią ikrę: pola w kolorze rudy orangutan. To sen czy może weź się w garść i nie pracuj nocami, czy może miłość, jak chce pani Ela z okładki? Bo co jak co, ale krew…

Niech mnie ktoś obudzi

Z Bogiem musiałam minąć się Albo nie przyszedł wcale Czekałam długo zanim znów Udałam się w nieznane Widziałam wojny wszystkich ras I całkiem oniemiałam Nie mogłam krzyczeć kiedy was Historii równał walec Niech mnie ktoś obudzi I zatrzyma czas Przerwie sen wariata Koszmar co odwiecznie…