Moneta

Anna Saraniecka

Czekam tam gdzie upadłam
Ulica schody chodnik albo stadion
Przecież nie muszę leżeć
Wystarczy żeby zechciał we mnie ktoś uwierzyć
Jestem wciąż trochę warta
Choć mnie wydarła z czyichś spodni losu karta
Może nominał skromny
Ale mój duch tuż pod awersem tkwi ogromny
Chodzisz sobą zmęczony
I mógłbyś umrzeć choćby dziś lecz za miliony
One wciąż tkwią w mennicy
A ja tymczasem choć dziewica na ulicy
Kopiesz po trotuarze
Zaledwie małą cząstkę o fortunie marzeń
Nie chcesz mnie mieć przy sobie
Więc skromnym kołem dalej staczam się
Pochyl się
Z ziemi podnieś właśnie mnie
Czasem warto dla dwóch groszy
Zrobić jakiś ludzki gest
Leżę czyżby daremnie
Zaczynam myśleć że świat mógłby żyć beze mnie
Lepiej trwać monotonnie
Czy może w szczęście późne lecz dozgonne?
Stopa niezbyt wysoka
Lecz nie tak niska żeby mogła mnie pokochać
Zbliża się nieuchronnie
Czy zechce podnieść czy też może przejdzie po mnie?
Nowe już mam schronienie
Lecz liczę się z tym że na drobne mnie rozmieni
Przecież za szczęście proste
Zapłacić słono przyszło wielu moim siostrom
Ty chociaż mnie nie chciałeś
Żałujesz teraz bo już wiesz jak wiele miałeś
Dobra moneta zawsze
Jest lepsza gdy ją inny ma

Twoja ocena
Anna Saraniecka

Wiersze popularnych poetów

Wiersze o państwie

1 Dogasa legendarna łuna Pożarów, kurzu, krwi i walk, Polsko, wskrzeszona od pioruna, Wezbranych chmur i wieszczych warg! Sztandary twoje, przesiąknięte Poezją i pokoleń krwią, W muzeach drzemią – i…

Didaskalia (rallentando)

Zmień obiektyw, trzeba będzie popatrzeć od spodu, to nie jest takie proste, jakim mogłoby się zdawać, gdybyś miał latawiec, a nie dwie małe rączki. Tam, albo i tędy; kierunki nie…

Wrażenia z wycieczki do muzeum

A tu widzimy bohatera: jakże podobny w swym milczeniu do światła uśpionego teraz cieniem wspartego na ramieniu daty – co z kurzu szaf wyrasta. A tu widzimy rozstrzelanych: tak rozstrzelanych…