Jakżeż ja się uspokoję
Jakżeż ja się uspokoję- Pełne strachu oczy moje, Pełne grozy myśli moje, Pełne trwogi serce moje, Pełne drżenia piersi moje- Jakżeż ja się uspokoję…
Jakżeż ja się uspokoję- Pełne strachu oczy moje, Pełne grozy myśli moje, Pełne trwogi serce moje, Pełne drżenia piersi moje- Jakżeż ja się uspokoję…
Nad Morskim Okiem! – jakże ci zazdroszczę, że tam stoicie w zimnie, ostrym wichrze, w powietrzu świeżych barw – gdy ja tu poszczę, patrząc na kurhan w sinej mgle – za szybą. I dnie przechodzą ciche – coraz cichsze, chyba że myśl, jak wichr, przeleci nad sadybą, napełni pokój szum – i naraz zgłuchnie – … Przeczytaj wiersz
W mojej kuchni stoi sosna przebrana za kuchenny stół na półkach kilogram śliwek w słoikach udaje powidła w lodówce pocięta w plastry puszcza do mnie oko krowa a kurczak pobija rekord na czas nurkując w rosole a ja wsadzam do ust szczotkę plastkową do mycia butelek i szoruję się od środka dokładnie każdą szczelinę znów … Przeczytaj wiersz
Na pewno znasz te poranki gdy wszystko co widzisz obietnicą cudu jest poranki gdy czujesz że na obraz Boga stworzono cię w przekupach sumień pozbawionych próbujesz dostrzec którąś z boskich cech a brudne łona kobiet złych istotą poezji w mig stają się cóż jedyną matką jaką znasz jest nadzieja… głupią matkę masz i jutro gdy … Przeczytaj wiersz
Udawaj że mnie kochasz nie rozczarowujmy świata a gdy przyjdzie jego koniec niech się kończy nie świadomy udawaj że mnie kochasz bym mogła spojrzeć w oczy tym którym przyrzekłam że nic nas nie rozłączy udawaj że mnie kochasz choćby przez zaciśnięte zęby chojnie obsypuj mnie kłamstwami i broń Boże nie mów prawdy udawaj że mnie … Przeczytaj wiersz
I Siedziałem – gdy to okropne zjawisko, przed którym wszyscy przysłonili oczy, wchodziło – biskup – ludu zbiegowisko; – ciżba wylękła ich ku drzwiom się tłoczy – ja patrzę – bo już miałem to przezwisko Śmiały – gdy cała ta procesja kroczy… lecz po cóż niosą chorągiew Anioła … jakby na walkę Piekła i Kościoła.. … Przeczytaj wiersz
Mój kraj włóczy się po wolności. Udaje Europę. Leżą krzyżem ulice. Pielgrzymka kelnerów niesie na tacy święty guzik.
Poetów nie ma. Jest tylko moment nieuwagi. Gra słów na ruchliwej jezdni. Na wypadek wiersza.
W miłości jesteśmy pedantyczni. Daty. Godziny. Tresowane króliki. Żadnych problemów z wypadającymi włosami. Trzy razy dziennie przypływy idiomów. Od dwunastej do czternastej napoje chłodzące. Detergenty gazet. Adela z firankami w retorycznych oknach. Już czas najwyższy aby zacząć pisać erotyki – mówisz – poślubiając maszynę do zmywania naczyń.
Trzymam w garści ten krajobraz przez który jadę tramwajem. Jedynką. Czuję zmysłowe żelazo kół. Uległe pasma szyn. Zupełnie jak w zabawkach edukacyjnych. Dziewczynka ustępuje mi miejsca. Na zakręcie wywraca się język. Z ust wypadają sylaby. Nieokrzesany zgrzyt. Ciesz się dziecko jeszcze, ciesz się tą chwilą. Tym tramwajem. Tym Dalej. Ale nie Najdalej. To wiem. Twoje siwe włosy … Przeczytaj wiersz
Ludzie dla początkujących. To oni. Z nostalgicznych depesz. zestrzeleni ze wspomnień. Posmiertni. To oni. Filuternie wiosła w rękach. Na skalnych ścieżkach jeszcze ślady. Spłoszony kamień spada pomiędzy ich głosy. Nie wymeldowane dotąd strzępy zdań. Fragmenty wulkanicznych listów. To oni. Bezinteresownie klasyczni. W harmonijnym milczeniu podczas śniadania kiedy smarujemy chleb masłem i rozpacz wysypuje się na … Przeczytaj wiersz
Tu pracuję. Na wschodzie Europy. W otoczeniu psów. Małych i niezgrabnych. Ludzi smutnych albo pijanych. Albo tragicznych jak u Augusta Strindberga. Na biurku konserwa wiersza. Rękawiczka. Listy. W oknie atrament. Na środku pokoju fotel z grobu Tutenchamona. Oddycha jeszcze papier ale ciężko. Z nitrogliceryną. Mój czas. Moje ciało. Moje życie. Wszystko do jednorazowego użycia tak jak suknia z papieru albo … Przeczytaj wiersz
Kiedy mówimy o starości niemowlęta słów chodzą mi po języku. Kiedy mówimy o miłości o, kiedy mówimy o miłości — — — Kiedy mówimy o topielcach nabieram wody w usta.
Jest czekaniem na niebieski mrok na zieloność traw na pieszczotę rzęs Czekaniem na kroki szelesty listy na pukanie do drzwi Czekaniem na spełnienie trwanie zrozumienie Czekaniem na potwierdzenie na krzyk protestu Czekaniem na sen na świt na koniec świata
Nie umiem pisać wiersza By był taki jak to ciało ciało Nie umiem myśleć Ciało jest czarne Ciało śmierdzi Ja nie jestem malarzem Umiem tylko kopnąć w brzuch Na ulicy gonią psy Hycle Obdzierają mnie ze skóry 17 I 1966
Było raz dziecko zabawne i tłuste. Umarło. Nie ma go nigdzie. Biegało po domu, krzyczało. Są jeszcze jego fotografie w salonie. Aż śmiać się i istnieć przestało i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie, choć było tak kochane i rozpieszczone. Gdy z domu powoli znikało, obyło się jakoś bez płaczu i pisku. Zabawki, sukienki, niepotrzebne … Przeczytaj wiersz
Zapalili gromnice, zawiesili wieńce u złotego ołtarza — za nogi, za ręce powlekli dziewicę i aptekarza. Ksiądz do nich przemówił jak zwykle po chińsku, ze słodkim uśmiechem na ustach. Matki śmiały się z żalu i płakały z radości, ręce składając na biustach. Po czym oblubienicę w przeźroczystym woalu otoczył tłum świetnych gości. Zaś na chórze … Przeczytaj wiersz
Gonił cię mój stróż anioł po świecie, o mój Drogi, biegł wciąż za tobą przez lasy, przez łany, potrącał cię ku mnie, zapędzał cię do mnie, ciągnął za obie ręce, spychał z prostej drogi — o miłości coś szeptał, bredził nieprzytomnie, pachniał jak wytężone białe nikotiany… Siedzący noc całą przy tobie na warcie krzyczał głosem … Przeczytaj wiersz
Związać cię, piękny, różową prawdą, niebieską blagą, jak wiąże powój dwubarwnym kwiatem muru pierś nagą, i drżeć z zachwytu w objęciu twoim, które zaszczyca ciężarem lżejszym niż srebrny ciężar smugi księżyca… Albo cię stracić na wieki wieków — w poranek mglisty, gdy blada jesień posyła ziemi złociste listy… Mieć grób czy pałac, którego każdy — … Przeczytaj wiersz
Fotel i książki, i świeca z cieniem i nagle w świecy jęk pełen skarg: to ćma płonie jasnym płomieniem jak sama Joanna d’Arc…
Ptaszek na sztachecie sąsiedniego ogrodu piłuje szklaną piłą piosenkę żałosną. Przed chwilą grał na flecie z melodyjnego lodu, lecz słońce flet stopiło i w kroplach rozniosło. Tam znowu inny, wyżej, uparcie jak Chińczyk kiwający głową, trzęsie dzwonkiem ze szkła. Krokusy rosną, chyże, w kolorowej słodyczy, jakby na ziemię płową cała tęcza zeszła. Trawa wzrasta nagle, … Przeczytaj wiersz