Administracja

Tomasz Pułka

Obędę się bez karuzeli

Zwłaszcza sny o dniu pod wodą i przebudzonych
dzieciach, tak rzeczywistych jak wrażenie
końca prozgnozy. Cienkie rejestry i pójście
w stronę tej pierwszej, odpowiednio zerwanej
sonaty. Z błędem, albo bez błędu, nieznacznie

naznaczonym porządkiem. Czekaniem na powrót
z dworca; ciemnego, odpowiednio głuchego
dworca. I potem przechodzi się do sali obok.

Stajemy pod ścianą. Constans. Więc proszę cię:

nic sobie nie wyobrażaj, pomimo podwójnych
zaprzeczeń. Jest tylko jedno uzasadnienie,
później mnie wykruszą z tego szaleństwa.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

Pieśń Tyrteja

Cze­muż… ich pie­śni już tak mało pew­na Treść — i ska­żo­nej ca­ło­ści? Lut­nie ich cze­mu… z łom­li­we­go drew­na, A nie ze sło­nio­wej ko­ści? — Ta ich łom­li­wość cze­mu jed­nak rzew­na?…

8

8. Teraz od końca. Bywają tak wilgotne rzeki, że sama myśl o praniu wywołuje drętwotę na koniuszkach palców. Kobiety już dawno zawiązały tajne stowarzyszenie. Łączy je wspólne powinowactwo, wspólne zamykanie…

Cebula

Co in­ne­go ce­bu­la. Ona nie ma wnętrz­no­ści. Jest sobą na wskroś ce­bu­lą, do stop­nia ce­bu­licz­no­ści. Ce­bu­la­sta na ze­wnątrz, ce­bu­lo­wa do rdze­nia, mo­gła­by wej­rzeć w sie­bie ce­bu­la bez prze­ra­że­nia. W nas…