ranem

Tomasz Pułka

ptaki szybują nad nieobecnością burzy
ulice wymiecione przez drzazgi po drzwiach
bo kiedy miasto jest szare można zobaczyć
łamanie się światła, unieść obramowanie, połknąć klucz

zobaczyć bezrękich listonoszy, niosących ten sam
jeden jedyny list którego nie było

wcześniej, zanim wschodzi słońce w jej oczach
patrzę przez brudną szybę
na to co umiem sobie wyobrazić dotykaniem powiek

potem ją budzę.

bo widzisz – ja na noc zawsze wyłączam zegary
piszę tylko po ciemku

rzadko kiedy potrafię się rano odczytać.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

Dom Dziecka

Trzydzieści par pantofelków filcowych z wyszytym na środku kwiatem tulipanu. Trzydzieści fartuszków poplamionych sokiem z czarnej porzeczki. Trzydzieści nieruchomych kotów wyhaftowanych ściegiem płaskim. Trzydzieści par wyciągniętych rączek ale tylko po…

Każdy trochę jest potrzebny

Nie obchodzę już urodzin Częściej mówię o pogodzie Nie sprzedawaj mnie kochanie Za niewiele albo za nic Ja idę spać Sam sobie radź Każdy trochę jest potrzebny gdy Do wyboru…

Poeci do publiczności

Z pokorą nasze pochylamy głowy Przed twoim sądem, o publiko gniewna! Bo chociaż wyrok bezwzględnie surowy, Jednak jest słusznym w gruncie, to rzecz pewna; I przyznać musim, że nasz chór…