ranem

Tomasz Pułka

ptaki szybują nad nieobecnością burzy
ulice wymiecione przez drzazgi po drzwiach
bo kiedy miasto jest szare można zobaczyć
łamanie się światła, unieść obramowanie, połknąć klucz

zobaczyć bezrękich listonoszy, niosących ten sam
jeden jedyny list którego nie było

wcześniej, zanim wschodzi słońce w jej oczach
patrzę przez brudną szybę
na to co umiem sobie wyobrazić dotykaniem powiek

potem ją budzę.

bo widzisz – ja na noc zawsze wyłączam zegary
piszę tylko po ciemku

rzadko kiedy potrafię się rano odczytać.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

Wrzaski

Sam zamysł ciasta powstał dopiero w fazie pieca. Zmieszano ciebie ze mną, a nas z nimi, powstał gnój. Gnój mówi za nas, gnój się wczuwa, jego srogi wrzask przykuwa naszą uwagę, nie od dzisiaj wiemy, że nie wstyd śmierdzieć, pewne fazy istnienia są, owszem, trudne,…

Moneta

Czekam tam gdzie upadłam Ulica schody chodnik albo stadion Przecież nie muszę leżeć Wystarczy żeby zechciał we mnie ktoś uwierzyć Jestem wciąż trochę warta Choć mnie wydarła z czyichś spodni losu karta Może nominał skromny Ale mój duch tuż pod awersem tkwi ogromny Chodzisz sobą…

W malinowym chruśniaku

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem. Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty, Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory, Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory I szedł…