Wierszyk dla Adama Grzelca

Tomasz Pułka

I jeśli Adam powiedział

A,

to mierząc w linii prostej, do punktu B jest
tylko zaprzeczeniem. Piękne są rzeczy
opierające się dzierganym gestom, nitkom
wywleczonym na pełną pełnię, której,
co prawda, nie ma. Ale która kiedyś, raczkując,

będzie. Jak to niegdysiejsze pojawianie się
piasku i pisku, gdy leżąc na plaży, opalały
ciała. Z ciała jest, przez ciało jest poza
kontrolą tego, co kiedyś wyssane z palca
pieśni. A powtarzam za Tobą, bo cenię
sobie rozłogi mgły czepiające się snu i

wyjdę na spacer, zgodnie z kierunkiem.
Nefryt jest raną, po której pozostaje ślad.
I suknia i album, morze wygładzone jak
płótno. Na płótnie plama, między plamą
a kochanką cienka strużka śliny. W niej
jest schowek, więc wyjmij broń ze schowka!
i jeśli spudłujesz, Adam, druga kula
nie dosięgnie już węża, A żadna z następnych
nie draśnie już świata. Kuszenie pokusy,
to to, co nazywa się granicą. Jeszcze otwarte

usta, bibułka między wargi. Wiatr znad
lasu, czyste zboże, cztery morgi drzew.

W końcu lepsi niż pepsi, pepsi i dziewczęta,
dziewczęta i hasz.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

ranem

ptaki szybują nad nieobecnością burzy ulice wymiecione przez drzazgi po drzwiach bo kiedy miasto jest szare można zobaczyć łamanie się światła, unieść obramowanie, połknąć klucz zobaczyć bezrękich listonoszy, niosących ten…

kolejny ranek w domu Aleksandry

budzę się i mam przed oczami sufit, wiesz – takie odwrócenie grawitacyjnej jaźni. i wiem instynktownie, że to wszystko przez niego – igra sobie ze mną, celowo podkłada pod oczy,…

Spojrzystość

Rozełkanych rusałek nagłe sto tysięcy Wypłynęło na księżyc, by istnieć mniej więcej. Wodo, wodo — gdzie jesteś? Tu jestem, gdzie płynę! Pogłaskały powierzchnię, miłując głębinę. Ile ciał — tyle smutków……