Czekając z założonymi

Tomasz Pułka

Do bukietu dorwij jeszcze pokrzywę; koniecznie gołymi
rękami. Tak, jak kroisz chleb, tnij zaraz nad granicą
korzeni. Poparz sobie palce, zarumień przeguby. Przecież
każdy pojedynczy ślad jest przezroczem z dawnego pokoju,
który zaludniony odciskami palców czeka na wymazanie

z archiwów których nie ma. Nie istnieją, bo są już spisane
na straty. Jak dawny przepis z zielnika babci, który miał
przywracać pamięć spadkobiercom. Odnawiać klucze, otwierać
furtki i przerzedzać zaniedbane ogrody. By można było zrobić
wywar z rudych pokrzyw. Przeczekać kolejne szuflady.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

wieczór w mieście silników

I kiedy wreszcie nocą siadamy pod akacjami, mój język jest najciemniejszy, mimo że mówię o kolibrach, a obok nas, w blokach, smażą ziemniaki, słychać sobotni śmiech, jest niebiesko od telewizorów:…

Słowa do pieśni bez słów

Kto cię odmłodzi, żywocie wieczny? Sam się przeinacz! Razem z chmurą się spłomień w zórz szkarłatnej zagęstce. A ja — obłędny nieistniejących zdarzeń wspominacz — Bywam tobie najbliższy tylko we…

ODPRAWA

W przerwie między bankami jest gorący czerwiec, chwieją się wierzbówki. Możemy przejść przez nie, zostawiając wszystkie osobiste rzeczy na murku. A jak nas okradną — w sensacyjnej glorii, sam na…