bączek

Tomasz Pułka

Rybak nad brzegiem dna bije swoją matkę
pozwól mi patrzeć na niego

bez wstępnego owijania się
prześcieradłem, bez wracania do kropli

bursztynu w której zamknięte ulice
chowasz jak komentarze kierunku wzrastania

pulsu. Słuchasz, sprawdzasz rysy twarzy,
odchodzisz od brzegu gdzie jak idioci szukamy

na amen zagaszonej świeczki.

Twoja ocena
Tomasz Pułka

Wiersze popularnych poetów

Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił — nie wiem, czemu… Źle Mu w niebiosach! Wiem, że źle Mu… Ojciec mój tak swą śmierć przeoczył, Że idąc do dom — w grób się stoczył….

Świeże kwiaty

Igor Strawiński napisał już tę piosenkę o sowie i kotku My wiemy: nic już więcej nie napisze On jednak zamyśla kwartet i symfonię (swoim zwyczajem nie słyszy ich toteż nie…

PROBLEMY Z HERBATĄ

A kiedy omijasz trudności, przestajesz improwizować — życie drętwieje, fabrykując życie i nie śni ci się nawet, że jakaś inna prawda wykonuje pracę, gdy druga prawda opuszcza teren, więc nic…