Chwila biblijna

Tadeusz Gajcy

Na przy­stan­ku tram­wa­jo­wym jak u stud­ni cze­ka
apo­stoł pło­mien­ny,
kie­dy sto­py naj­ła­god­niej ode­rwał od zie­mi
po­li­cjant o do­stoj­nych po­wie­kach.

Tłum nie wi­dział apo­sto­ła, któ­ry był ob­dar­ty
i mo­dli­twę rwał pal­ca­mi łap­czy­wie jak mię­so –
lecz za­sty­gał pod pa­łecz­ką – czer­wo­ną od żaru,
gdy dzie­li­ła spra­wie­dli­wie świat po­mię­dzy grzesz­nych.

Skra­da­ły się do niej kor­ne
zwie­rzę­ta na ko­łach,
lamy, wil­ki, pło­che kozy –
stra­sząc apo­sto­ła.

Z głę­bo­ko­ści wiel­kich do­mów
śle­pe kra­by wy­szły
za nim i grze­cho­ta­ły ogo­ny
rude jak lisy.

Spod dasz­ka jak nie­bo czar­ne­go
pa­trzał Bóg i w wy­mia­rach je zna­nych umiesz­czał.

I apo­stoł nie był bez­piecz­ny. Le­d­wie
uj­rzał: skow­ron­ko­wa Agniesz­ka
wy­sia­da­ła z sze­ścien­ne­go po­wie­trza.

Po nie­go.

Twoja ocena
Tadeusz Gajcy

Wiersze popularnych poetów

Cierpię

Cierpię w dzień i w nocy i spać nie mogę. Tęsknię do spotkania z Ukochanym i dom mego ojca nie jest mi Już przyjemny. Bramy nieba są otwarte, ukazuje się…

Panna Andzia ma wychodne

Proszę państwa, raz na tydzień święto bywa Panna Andzia jest szczęśliwa Już od rana się pudruje i się krząta Już nie sprząta dziś! Ma na kapeluszu piórko Całe o tym…

Bilet (calando)

– O czym myślisz? że mój sen jest kształtem światłowodu więc jest i dworcem rękawiczką kokardką lub jabłkiem fragmentem martwej natury z twoim spojrzeniem bo nie ma cię na zewnątrz…